Zakładnie ogrodu w czasie upałów to spory wysiłek Upały, zwłaszcza takie "afrykańskie" jak obecnie, to niezwykle trudny czas dla roślin umiarkowanego klimatu. Temperatura powyżej 30 i prawie 40 stopni przez ponad 3 tygodnie zabójczo działa nie tylko na rośliny kwitnące, ale także na drzewa, które potrafią nawet w kilka dni zrzucić liście.

Zakładanie ogrodu w takim czasie to spory wysiłek. Praktycznie należałoby rozciągnąć nad całym ogrodem jakiś wielki parasol dający potrzebny cień. Pomimo podlewania, rośliny więdną, a często usychają. To dla nich wielki szok termiczny. "Góra" wyparowuje wodę, ale "dół" nie daje rady jej uzupełniać w tkankach. Ziemia się nagrzewa ponad wszelkie normy. Doniczki tym bardziej. To dla nas ogrodników wielkie wyzwanie utrzymać, uratować ogród.

Ogród już istniejący ma dużo łatwiej, ponieważ rozbudowane korzenie lepiej dostarczą brakującą wodę i składniki pokarmowe. Taki ogród systematycznie dolewamy w korzenie. Staramy się nie lać po liściach.

Monarda przypalona przez słońce Przycięta pysznogłówka szybko odbija
Wody szukamy nawet pod ziemią Podlewamy drzewa

W swoim ogrodzie na bylinowej rabacie poprzycinałam co zbrązowiało albo dostało mączniaka - np.orliki, tojady, trybulę, krwawniki kichawce, ostróżki, liście świecznic, poobrywałam żółte liście róż. Przycięcie bylin padniętych z powodu upału lub porażonych przez grzyby spowoduje ich wspaniałe odbijanie, pokazujące nieposkromioną chęć życia i asymilacji poprzez liście. Jak już woda dotrze do korzeni, zobaczycie jak to łatwo i szybko pójdzie.

Wieczorem leję wodę w korzenie, obmywam bluszcz z kurzu. Podlewam trawnik uliczny, często "podlewany" przez spacerujące pieski:) Ale to nic, moja Kropka też "podlewa" inne trawniki więc im wolno:)

A tutaj skoszona trawa

Ten właściwy trawnik w środku za murem podlewa się z nawadniania, ale i tak by nie usechł, bo jest u mnie generalnie półcień i żyzna gleba trzyma wilgoć. Niebezpieczne jest też nadmierne podlewanie bo trawnik może się "zaparzyć".

Zraszam...stale, rano, wieczorem, obok roślin ustawiam spryskiwacz z węża w górę, blokuję, wtedy robi się mgiełka.

Drzewa, które zrzuciły liście, powinny wypuścić nowe. Czekamy zatem na ochłodzenie licząc, że straty nie będą wielkie, a rośliny wrócą do doskonałego stanu.

Ważne rady:

  • podlewamy wieczorem lub rano
  • rośliny w doniczkach - zanurzamy doniczkę na godzinę - dwie w pojemniku z wodą
  • ściółkujemy co się da i czym się da, mogą to być nawet pocięte chwasty. Nawet nie wiecie jaka to dobra ściółka.
  • przycinamy byliny, uschnięte kwiaty i liście- wrażliwe rośliny o dużych liściach cieniujemy

Fot. Danuta Młoźniak - Gardenarium

10 komentarzy:
Tamaryszek 11:31, 17 sie 2015

Czekam deszczu jak zbawienia... Mój ogród, i tak suchy z natury, bardzo odczuł tę fatalną pogodę. Szczególnie, że był mało wspomagany ze względu na moją długa nieobecność urlopową. Wiele roślin ma przypalone liście, kwiaty podsychają... Staram się działać według Twoich wskazówek. Jedyny plus tej sytuacji jest taki, że można zobaczyć, które rośliny w ogrodzie sprawdzają się w takich ekstremalnych warunkach! I uwzględnić to na przyszłość.

miskka 16:53, 17 sie 2015

U mnie jest zakaz polewania wydany prze gminę

MiraR 22:49, 19 sie 2015

U nas też jest zakaz, można ewentualnie tylko późną nocą ale jak byśmy podlewali mimo zakazu to ludzie w niżej położonych miejscowościach nie mieliby wody w kranach.I podlewając ogród nawet nocą mam wyrzuty sumienia. Wszyscy umęczeni tą pogodą-ludzie,zwierzęta, roślinność, susza wszystkim daje się we znaki..

Danuta Młoźniak 09:14, 20 sie 2015

Zważywszy, że ogrody są na coraz lepszym poziomie i ich pielęgnacja z racji cennych egzemplarzy jest konieczna, a podlewanie tym bardziej niezbędne - koniecznym wydaje się wykopanie studni. Na pewno staniemy się niezależni od dostaw wody i koszty spadną a ogród jak najbardziej zyska.

miskka 09:38, 20 sie 2015

Ja mam beczkę na deszczówkę 200l - bardzo przydatna sprawa. Ogródek mam mały, więc wystarczyło tyle. Plus taki, że i woda miękka - lepsza dla roślin. Długo mnie ta woda ratowała, podlewałam nią najcenniejsze okazy oraz wszystkie doniczki. Burze od czasu do czasu i deszcz im towarzyszący uzupełniały beczkę i wystarczyło. Ale od dwóch tygodni ani kropli deszczu u nas... Najbardziej szkoda trawy...

Danuta Młoźniak 10:23, 20 sie 2015

Trawniki cierpią najbardziej, tylko automatyczne nawadnianie daje radę... jeśli oczywiście ma się źródło wody. Nikt chyba nie ma czasu podlewać całą noc, jeśli trawnik jest duży.No i ten koszt wody... trudna sprawa.

jola54 21:15, 20 sie 2015

u mnie spaliło pięknie kwitnące hortensje, niektóre róże, i wiele bylin.Temperatura przez trzy tygodnie powyżej 30 stopni a deszczu zero i tak jest do dzisiaj i będzie jeszcze długo....podlewam codziennie ale to nie pomaga. Trawnik już szeleści pod nogami...płakać mi się czasem chce,jak patrzę na moje rośliny

MiraR 21:27, 20 sie 2015

Studnia wspaniała sprawa ale jak ktoś ma wodonośne warstwy płytko położone bo jak na 70 metrach to niestety mija się z celem kopanie studni,niesamowite koszty.

waldek727 13:43, 22 sie 2015

Izo. Tym sposobem uwzględniając sierpniowe temperatury musielibyśmy zacząć sadzić w swoich ogrodach same rośliny tropikalne. Główną przyczyną usychania roślin w takich warunkach wcale nie jest brak wody którą to nawet w minimalnych ilościach, ale jednak glebie dostarczamy. Powodem osłabienia roślin jest zbyt duże zagęszczenie soku komórkowego. Można powiedzieć, że jest to susza fizjologiczna. Korzenie sięgają glebowego roztworu wodnego, a pomimo to usychają. Taką niewydolność systemu mógłbym porównać do smażenia powideł. Im śliwki dłużej dostają ciepła, tym początkowo wodnista konsystencja zamienia się w gęstą coraz słodszą masę. W tej chwili obniżenie się temperatury powietrza, pomimo dalszego braku opadów, w znacznym stopniu ułatwi życie naszym roślinom w ogrodzie.

sylwia_slomczewska 21:39, 22 sie 2015

Udało się przetrwać na chwile obecną jeden szmaragdzik mi wypadł, a reszta roślin żyje w większości nawet z trawą mimo, że nie była podlana ani raz, ale to nie jest typowy trawnik i zostawiłam ja przed upałami ciut dłuższą. a do podlewania tej powierzchni tylko konewka i nasze ręce, ale na razie się udało, mało kwitnie, ale żyje nawet nowo zakładana rabata bylinowa:D

Co do ściółkowania trawą mam mieszane uczucia zrobiłam tak w rabacie z liliowcami iii od razu wlazły w nią nornice i krety tak, że wszystkie rośliny były w powietrzu i nie pomagało codzienne przydeptywanie, ani trutki skoro miały pokarmu w nadmiarze bo za ściółką z trawy przyszły dżdżownice, a za nimi logiczne właśnie owe gryzonie. Obiecałam sobie nigdy więcej tego rodzaju ściółki nie dawać, ale pozytywy są takie, że rozkładająca się trawa użyźnia glebę i karmi rośliny, oraz zatrzymuje ciut wilgoci.