Strona główna Archiwum Forum Mapa ogrodów O nas Kontakt Sklep

Pokaż wątki Pokaż posty

Ściółkowanie - kora w ogrodzie

Juzia_G
Zdj_cie-0444__640x480_

Dołączył: 09 gru 2011
Skąd: Mazury
Posty: 10316
Dodany 11:20, 19 mar 2012
Acha. Tak zrobię!
Dziękuję Haniu!
____________________
Justyna - Początki w Kruklandii :)
Gardenarium
_mg_8340-003

Dołączył: 09 lip 2010
Skąd: Okolice Warszawy
Posty: 48477
Dodany 22:34, 19 mar 2012
Juzia_G napisał(a)
Chyba durne pytanie zadałam


Nie, wcale nie durne

Pograb to wszystko złóż na pryzmę i kompostuj, Potem tym kompostem wysypiesz pod rośliny.
Spod tui zebrałabym to co oczyściłaś i zabrałabym, żeby nie było śmieciowato
Juzia_G
Zdj_cie-0444__640x480_

Dołączył: 09 gru 2011
Skąd: Mazury
Posty: 10316
Dodany 08:00, 20 mar 2012
____________________
Justyna - Początki w Kruklandii :)
moni
Love_is_power

Dołączył: 06 paź 2011
Posty: 840
Dodany 09:41, 03 maj 2012
może wyjdę z tematu przewodniego mi zawsze podobał się n rabatach żwirek ozdobny czy to lepsza wersja czy jednak ta stara dobra kora lepsza?.
____________________
Mona
Sebek
Original-1_2

Dołączył: 08 lut 2011
Skąd: Małopolska
Posty: 34171
Dodany 09:54, 03 maj 2012
W tym wątku wyrażaliśmy własne opinie na ich temat - także jest różnie.
____________________
Sebek - Ogrodowe rewolucje , Wizytówka
Netka
Poprawione

Dołączył: 06 mar 2012
Skąd: okolice Krakowa
Posty: 465
Dodany 15:38, 12 maj 2012
Wczoraj pan w ogrodniczym powiedział mi, że kora, jaką kupuję w workach nie jest wcale kompostowana czy to prawda ?
____________________
Aneta - Mój ogród w cieniu drzew
Sebek
Original-1_2

Dołączył: 08 lut 2011
Skąd: Małopolska
Posty: 34171
Dodany 15:56, 12 maj 2012
Może i prawda, ale na pewno nie jest też prosto z tartaku - możesz ją spokojnie stosować. Jakby leżała u niego całą zimę to już jest sama w sobie "przekompostowana".
____________________
Sebek - Ogrodowe rewolucje , Wizytówka
Figa
Rdb-leaf-m

Dołączył: 31 mar 2012
Skąd: kraina win
Posty: 13
Dodany 10:45, 31 maj 2012
Mam poważny problem związany korą . Nie chodzi o korę jako taką lecz o ptaki. Pomimo, że mieszkam w dość wietrznym miejscu, to jeszcze nie zdarzyło się aby wiatr rozdmuchał mi korę, natomiast regularnie robią to ptaki, a konkretnie kosy. Rozgrzebują mi całą korę w poszukiwaniu robaków, w dodatku w ogóle nie boją się ludzi, uciekają dopiero gdy podejdzie się do nich na 2-3 metry. Para kosów zamieszkuje "busz" na sąsiedniej, niezabudowanej działce i pewnie się nie wyprowadzi dopóki sąsiedzi nie zaczną budować. Te dwa małe dranie potrafią mi tak przeczesać rabaty, że gdy wracam po całym dniu nieobecności, to ogród wygląda jakby ktoś wrzucił do niego ze 100 mini-granatów. Kora leży w promieniu 2 metrów od rabat, na trawniku, na chodnikach, na tarasie, a na rabatach jest "przemielona" z ziemią, w której widnieją mikro-leje jak po bombach . Nie mam już sił tego wszystkiego wciąż sprzątać. Dodam, że te kosy nie są zupełnie zainteresowane grzebaniem w samej ziemi, w tej samej, która znajduje się pod korą, tylko w samej korze. W miejscach gdzie nie ma kory, tylko sama, nawet najżyźniejsza ziemia, jak w warzywniaku, gdzie roi się od glizd, ptaki nie urzędują. Gdy nasypię na nią kory, buszują w niej jak wariaty.

Uprzedzam od razu nasuwającą się radę, że mam już kota, który niestety nie załatwia problemu. Ptaki buszują w ogrodzie gdy np. w upalny słoneczny dzień kot śpi w chłodnym domu, albo od godz. 4-5 rano, gdy kot jeszcze nie wypuszczony, albo kiedykolwiek, gdy kot sobie gdzieś pójdzie lub urzęduje w jednej części ogrodu, to one w przeciwległej. Raz jeden wymkął się cudem spod kocich pazurów, zabrakło chyba kilka milimetrów....

Tak samo zachowują się w stosunku do ludzi. Przegonione w jednej części ogrodu, za chwilę pojawiają się z uporem maniaka w drugiej części, gdzie akurat nikogo nie ma.

Czy są jakieś sposoby na humanitarne odstraszenie kosów od mojej kory? Jeśli nie, to chyba będę musiała kupić wiatrówkę....

Od kilku dni rzucam w ich kierunku małymi kamieniami i kawałkami drewna. Zmieniło się tyle, że odlatują gdy widzą kogoś z nas z odległości 10 metrów, a nie 2.

Kory nie chcę się pozbyć, przede wszystkim ze względu na jej ochronę przed utratą wilgoci. Mam młody, dopiero co założony ogród w bardzo ciepłym i suchym klimacie południowo-zachodnich Niemiec (region uprawy wina), więc woda w ziemi jest u mnie na wagę złota. Nie chcę jej też zamienić na żwirek, bo on zupełnie nie pasuje do stylu, w jakim utrzymany jest cały ogród.

Bardzo proszę o jakieś rady, bo zwariuję z tymi ptaszyskami!
____________________
Asia1983
269402_224283654262082_1959078_n

Dołączył: 03 cze 2012
Posty: 9
Dodany 19:22, 03 cze 2012
Witam, jestem tutaj nowa,ale bardzo się cieszę,że tutaj trafiłam.
Ja również miałam problem z korą, a raczej z wiatrem. W tamtym roku postanowiłam wysypać przy moich roślinkach korę i ładnie wyglądało, jednak tylko przez pierwsze dni. Popełniłam duży błąd obsypując pod roślinkami białym kamykiem, a pozostała część korą. Lekki wiatr zawiewał mi korę na te kamyczki. Na początku systematycznie wybierałam korę z kamyków.Jednak była to syzyfowa praca. Poza tym kora była na całym podwórku. Ponieważ musiałabym uzupełniać już korę, bo jak wiadomo kory "ubywa",
postanowiłam zastąpić ją czymś "innym". Białe kamyczki dokładnie wypłukałam z kory, co zresztą zajęło mi bardzo dużo czasu , a na miejsce kory kupiłam kamyk płukany w najbliższej żwirowni.
Żałuję teraz,że nie zrobiłam tak od razu. Teraz mam po problemie, kamyki nie "kurczą się", nie zwiewa ich wiatr i mam nadzieję,że nie wyglądają najgorzej. A ich koszt był równomierny do kosztu kory.
A na korę tez już znalazłam miejsce. Wysypię ja pod tujami , które rosną wzdłuż wjazdu przy płocie.
Jestem początkującym "ogrodnikiem",ale jak wiadomo człowiek uczy się na błędach
____________________
Sebek
Original-1_2

Dołączył: 08 lut 2011
Skąd: Małopolska
Posty: 34171
Dodany 19:53, 03 cze 2012
Figa napisał(a)
Mam poważny problem związany korą . Nie chodzi o korę jako taką lecz o ptaki. Pomimo, że mieszkam w dość wietrznym miejscu, to jeszcze nie zdarzyło się aby wiatr rozdmuchał mi korę, natomiast regularnie robią to ptaki, a konkretnie kosy. Rozgrzebują mi całą korę w poszukiwaniu robaków, w dodatku w ogóle nie boją się ludzi, uciekają dopiero gdy podejdzie się do nich na 2-3 metry. Para kosów zamieszkuje "busz" na sąsiedniej, niezabudowanej działce i pewnie się nie wyprowadzi dopóki sąsiedzi nie zaczną budować. Te dwa małe dranie potrafią mi tak przeczesać rabaty, że gdy wracam po całym dniu nieobecności, to ogród wygląda jakby ktoś wrzucił do niego ze 100 mini-granatów. Kora leży w promieniu 2 metrów od rabat, na trawniku, na chodnikach, na tarasie, a na rabatach jest "przemielona" z ziemią, w której widnieją mikro-leje jak po bombach . Nie mam już sił tego wszystkiego wciąż sprzątać. Dodam, że te kosy nie są zupełnie zainteresowane grzebaniem w samej ziemi, w tej samej, która znajduje się pod korą, tylko w samej korze. W miejscach gdzie nie ma kory, tylko sama, nawet najżyźniejsza ziemia, jak w warzywniaku, gdzie roi się od glizd, ptaki nie urzędują. Gdy nasypię na nią kory, buszują w niej jak wariaty.

Uprzedzam od razu nasuwającą się radę, że mam już kota, który niestety nie załatwia problemu. Ptaki buszują w ogrodzie gdy np. w upalny słoneczny dzień kot śpi w chłodnym domu, albo od godz. 4-5 rano, gdy kot jeszcze nie wypuszczony, albo kiedykolwiek, gdy kot sobie gdzieś pójdzie lub urzęduje w jednej części ogrodu, to one w przeciwległej. Raz jeden wymkął się cudem spod kocich pazurów, zabrakło chyba kilka milimetrów....

Tak samo zachowują się w stosunku do ludzi. Przegonione w jednej części ogrodu, za chwilę pojawiają się z uporem maniaka w drugiej części, gdzie akurat nikogo nie ma.

Czy są jakieś sposoby na humanitarne odstraszenie kosów od mojej kory? Jeśli nie, to chyba będę musiała kupić wiatrówkę....

Od kilku dni rzucam w ich kierunku małymi kamieniami i kawałkami drewna. Zmieniło się tyle, że odlatują gdy widzą kogoś z nas z odległości 10 metrów, a nie 2.

Kory nie chcę się pozbyć, przede wszystkim ze względu na jej ochronę przed utratą wilgoci. Mam młody, dopiero co założony ogród w bardzo ciepłym i suchym klimacie południowo-zachodnich Niemiec (region uprawy wina), więc woda w ziemi jest u mnie na wagę złota. Nie chcę jej też zamienić na żwirek, bo on zupełnie nie pasuje do stylu, w jakim utrzymany jest cały ogród.

Bardzo proszę o jakieś rady, bo zwariuję z tymi ptaszyskami!


Kupuj wiatrówkę Bo na takie coś rady nie ma....
____________________
Sebek - Ogrodowe rewolucje , Wizytówka
Korzystanie z portalu ogrodowisko.pl oznacza zgodę na wykorzystywanie plików cookie. Więcej informacji można znaleźć w Polityce plików cookies