Donia, no ja właśnie też nie wiem, jaki kolor będą miały moje jeżówki Tym bardziej niecierpliwie czekam na kwiatuszki. Myślę, że mogą rosnąć w korze. Zresztą nie wyobrażam sobie u mnie rabat bez kory. Nie dałabym rady z plewieniem, tak więc muszą sobie radzić Skoro u jeżówek kwiatków brak, zostawiam Ci ostróżkę Mam nadzieję, że lubisz, bo ja lubię bardzo
Mam chyba jakieś długi w odpowiedziach więc proszę o wybaczenie to wina czerwca nie moja
o oczku będzie pamiętam
Agnieszko bardzo mi miło, cieszę się że zaglądasz z tak pięknego ogrodu
widziałam u Ciebie doktorka, mój jeszcze nie kwitnie- pierwszy rok- krzaczek jest śliczny - na razie mi się podoba i czekam na pączki bo ich ledwo co widać - czy on jest taki póxny?
Spacerkiem po pgrodzie:
moja brzoza z hostami i niewielkim bluszczem. Ta brzoza ma swoją historię. Posadziliśmy ją jako pierwsze drzewo na naszej działce. Potem dopiero był dom, płot i altanka, którą zrobił mój tata. Niestety od października jestem półsierotą
Przy altance posadziłam też hosty. Mam ogromny sentyment do tych kwiatów:
Kasia, u mnie niby też nie pada, ale zimno jest. W ogóle, jak dziś byłam na działce, to jakoś tak jesiennie było. Powietrze przydymione, zasnute. Sąsiedzi pali w piecach, dym z kominów snuł się nisko. W oddali było widać dym i ogniska (chyba ludzie suche siano palą). A ja podlewałam i plewiłam rabatę hortnesjowo-rozchodnikową. Kupiłam 9 worków kory, wystarczyło tylko na podsypanie pomiędzy tujami a hortensjami. Jeszcze pół rabaty do wysypania - między hortensjami a rozchodnikami. Mam nadzieję, że do sobory będę mogła pokazać całość, dziś 1/2 rabaty
Na szczęście posadzone tydzień temu pissardi stoją sztywno, bo już przewrażliwiona jestem na ich punkcie. I lubię ten bluszcz zielony, co się za szmaragdami chowa. Pamiętam jak go kupowałam rok temu w biedronce. Gość z kolejki się mnie pytał: pani, a to kwitnie? nie ..odpowiadam, nie kwitnie. A to po co pani kupuje, jak nie kwitnie? heh ..