Strona główna Archiwum Forum Mapa ogrodów O nas Kontakt Sklep

Pokaż wątki Pokaż posty

Bajki przyrodnicze

Bogdzia
4i

Dołączył: 16 paź 2011
Skąd: Okolice Łodzi
Posty: 37195
Dodany 20:18, 07 sty 2012
Dziękuję Danusiu.
Bogdzia
4i

Dołączył: 16 paź 2011
Skąd: Okolice Łodzi
Posty: 37195
Dodany 13:26, 15 sty 2012 , edytowany o 21:00, 15 sty 2012
Dziś opowiadanie pt.


Zamiast dalekich podróży.

Często marzymy o dalekich podróżach, myśląc, że zobaczymy gdzieś w świecie coś czego nie ma u nas.Mnie tak marzyło się kiedyś by zobaczyc przyrodę dalekich krajów np Australii.Żyją tam bardzo ciekawe ptaki, miedzy innymi -altanniki, których samce w okresie godowym budują z gałęzi altanki i ozdabiają je różnymi znalezionymi drobiazgami np monetami , kluczykami, muszlami czy kwiatami. Są wśród nich takie, które szczególnie upodobały sobie kolor niebieski. Samica wybiera tego samca którego altanka najbardziej się jej podoba.Altanniki wychowywane wśród ludzi czy w miastach potrafią naśladowac zasłyszane głosy. Bardzo lubią owoce i poza okresem godowym całymi stadami przemieszczają się w terenie.To wszystko o nich wiedziałam od dawna i nawet dobrze wiedziałam jak wyglądają. Najbardziej popularne przypominają nasze szpaki czy kosy.
W 2003r moja córka wyjechała na stałe do Australii i wydawało się ,że teraz mogę zrealizowac swoje marzenie zobaczenia altanników, gdy tymczasem niespodziewanie Australia przyszła do mnie. Nie, nie przyleciały do mnie altanniki, ale szpaki- jak się okazało ptaki spokrewnione z altannikami i bardzo do nich podobne.
Wiosną 2004r dach naszego domu zaczął tętnic życiem niczym uroczysko w odległym parku narodowym, a dach jest z czerwonej dachówki i ma dużo załamań. Okazało się że przycinane na tych załamaniach dachówki skojarzyły się ptakom z dziuplami, budkami, po prostu fantastycznymi miejscami na gniazda.Powyciągały spod dachówek uszczelki i w załamaniach dachu zaczęły budowac gniazda.Dotąd gnieździły sie tu wróble i to wyłącznie pod tzw gąsiorami, a w tym roku ,,najazd" zrobiły nam szpaki.Te czarne ptaszki dotąd wcale nie wydawały mi się ciekawe, ale ich zaloty wzbudziły moje zainteresowanie. Pan szpak stroszył piórka na głowie i gardle i wygwizdywał swoje melodie. Gdy sie im przyjrzałam okazało sie ,że są kolorowe, mają zielonkawy odcień piórek i nakrapiane skrzydła.



Bogdzia
4i

Dołączył: 16 paź 2011
Skąd: Okolice Łodzi
Posty: 37195
Bogdzia
4i

Dołączył: 16 paź 2011
Skąd: Okolice Łodzi
Posty: 37195
Dodany 13:55, 15 sty 2012
Moja koleżanka Ulka dała mi żagwin-niebieskie kwiatki, które u niej bardzo wcześnie rozkwitały i długo kwitły. Dostałam je już trzeci raz bo wcale nie chciały sie u mnie przyjac. Dbałam więc o nie szczególnie, a tu nagle patrzę a dopiero co wsadzone i troskliwie podlane kwiatki lezą wyrwane.Wsadziłam je poraz drugi, ale za jakiś czas znów były wyrwane i miały poobrywane niebieskie kwiatki. Myślałam że to koty ale kiedy za jakiś czas wyszłam do ogrodu zobaczyłam ,,złodziei". To szpaki poobrywały moje kwiatki, łapały dziobem za łodyżkę, łamały ją i z niebieskim kwiatkiem leciały do gniazda do swej wybranki pani szpakowej. Ten sam los spotkał również drobniutkie bratki które również były niebieskie. Tak więc pokrewieństo z altannikami niespodziewanie zostało udowodnione, a moje kwiatki ladowały w ptasich gniazdach.Gniazd było osiem, wszystkie od południowo wschodniej strony. Gwar i hałas był ogromny. Na początku ptaki widząc nas nie leciały do gniazd z budulcem, czekały az odejdziemy. Później jednak tak zapamietały się w pracy że nie zwracały na nas uwagi. Nosiły, nosiły, nosiły całe dzioby trawek, gałązek i innego budulca.







Bogdzia
4i

Dołączył: 16 paź 2011
Skąd: Okolice Łodzi
Posty: 37195
Dodany 14:07, 15 sty 2012




A potem się uciszyło. uspokoiło i tylko samce a to na kominie, a to na antenie urządzały koncerty. Miło było posłuchac, ale patrzec gorzej. Nasz czerwony dach był mocno nakrapiany ptasimi odchodami. Na tarasie cała kostka i huśtawka też były pełne tych ozdobników. Ludzie zaczęli nam współczuc i dawac różne rady jak pozbyc się uciazliwych lokatorów. Oczywiscie obiecywałiśmy sobie ze na przyszły rok uszcelnimy dach, powiesimy fruwające folie , które miały skutecznie odstraszyc ptaki.Na razie jednak ptaki miały nasze pozwolenie na wychowanie tego lęgu i mimo wszystko z przyjemnością obserwowaliśmy jak szpak, dośc duży przeciez ptak kładzie się wchodząc pod ucietą dachówkę niosąc w dziobie cały pęczek robaków zebranych z wielka powagą na trawniku.

Bogdzia
4i

Dołączył: 16 paź 2011
Skąd: Okolice Łodzi
Posty: 37195
Bogdzia
4i

Dołączył: 16 paź 2011
Skąd: Okolice Łodzi
Posty: 37195
Dodany 14:20, 15 sty 2012
Minęło kilka dni. Wychodzę do ogrodu a tam wsród drzew wielki raban i wrzawa. To młode pobierały nauki fruwania i zdobywania pokarmu. Krzyku przy tym było wiele.







Bogdzia
4i

Dołączył: 16 paź 2011
Skąd: Okolice Łodzi
Posty: 37195
Bogdzia
4i

Dołączył: 16 paź 2011
Skąd: Okolice Łodzi
Posty: 37195
Dodany 14:39, 15 sty 2012 , edytowany o 14:48, 15 sty 2012
Młode radziły sobie coraz lepiej i w końcu i ten hałas ucichł.Jedna tylko para ciągle miała gniazdo na dachu. Huśtawka wróciła na taras i zaczęłam w koncu spokojnie na niej przesiadywac. Pewnego dnia usłyszałam jak na sąsiedniej działce szczeka mały piesek. Ponieważ sąsiadów nie było zaczęłam go wypatrywac, ale zobaczyłam tylko szpaka który zerwał sie z drzewa i odleciał.Usiadłam wiec na huśtawce, a po jakims czasie ptak powrócił.





I wtedy wszystko się wydało.To on tak szczekał, później mlaskał, kukał, piał jak kogut i gdakał jak kura gdy zniesie jajko, gwizdał i udawał stukanie młotka. Nie potrafię określic ani nazwac ile jeszcze głosów wydawał ale był po prostu wspaniały. Serce waliło mi jak młot. Nigdy bym nie pomyślała ze ten czarny ptaszek moze naśladowac tyle głosów. Te koncerty trwały kilka dni, ale byly najpiekniejsze jakie mogłam sobie wymarzyc. Postanowiłam że nie bedziemy uszczelniac dachu, za nic mam ptasie odchody i tylko marzyłam żeby powrócił wiosną następnego roku.
Bogdzia
4i

Dołączył: 16 paź 2011
Skąd: Okolice Łodzi
Posty: 37195
Dodany 14:50, 15 sty 2012 , edytowany o 15:53, 15 sty 2012
Wpisałam to opowiadanie do wątku ,,Bajki przyrodnicze", ale to nie jest bajka. to wydarzyło się naprawdę tak jak i kilka innych opowiadań które tu tez zamiesciłam.
Korzystanie z portalu ogrodowisko.pl oznacza zgodę na wykorzystywanie plików cookie. Więcej informacji można znaleźć w Polityce plików cookies