Danusiu, dziękuję. Wiesz, że miałam w tym miejscu posadzone Variegatus jak rododendrony były mniejsze. Czułam, że brakuje tu białego Posadziłam dwa białe klony, ten drugi też wymienić? Po tej drugiej stronie jest jeszcze bordowy buk.
śliczna dziewczynka, oczy jak pomalowane, rzęsy podwinięte, oprawa oczu jakby kreski miała pociągnięte eyelinerem.
Jest tak delikatna, że Kreska do nie nie pasuje, tylko Kreseczka .
Jednym słowem Ś L I C Z N O T A
Cały czas mi towarzyszy, ja tu piszę, a ona leży i wachluje ogonem jak pióropuszem
Chyba tutaj będzie jej miejsce spania Zakręciłam ogrzewanie w pokoju, bo nieprzyzwyczajona jest. Tam miała chłodno a nawet zimno.
Powęszyła w domu, obleciała wszystko, zainteresowana co się dzieje. W ogrodzie jeszcze nie była jako takim, tylko ze spaceru, ale zimno więc nie ma co jej prowadzać.
Nom, chudziutka, ale nie żeby była zagłodzona, po pieski są karmione. Widać tak ma. U nas na pewno zaokrągli się No i będzie uczesana i pachnąca jak od fryzjera
Ale nie teraz. Nich się zadomowi i ma kilka dni spokoju na aklimatyzację.
Kreska po tylu wrażeniach i długiej podróży leży sobie ze mną w gabinecie na swoim nowym, miękkim łóżeczku i jest wniebowzięta. Śpi smacznie najedzona, napojona i szczęśliwa. Jest bezpieczna, w swoim nowym domu.
Jej kompanem w kojcu był piesek Henryk, brązowo-czarny. Jeśli ktoś chce adoptować małego pieska, weźcie Henia. I były tam jeszcze maniunie suczki, jedna starsza, ale przemiła, calutka czarna, a druga podobna do Kreski (Kostki jej imię schroniskowe). Na razie dwóch wziąć nie możemy. Musimy Kreskę przyzwyczaić i nauczyć. Jest przemiła.
Tutaj link do schroniska i do Henryka (jest wysterylizowany i fajny)