Ogródek Gosi
23:10, 18 kwi 2026
Bożenko, chyba masz rację 
Dostałam bez nazwy. Muszę sobie zapisać.
Wiem, że jest jeszcze taki biały. Koleżanka kupiła u Szmita. Ale dawno temu.
Może w tym roku się tam wybiorę, zobaczę czy będą.
Dzisiaj miała przyjechac koleżnka ale niestety odwołała przyjazd. Rozchorowała się. Co za czasy. Ciągle ktos choruje. Kiedyś chorowało się krótko i rzadko.
Ja cały czas borykam sie z zatokami.
Czy to kiedyś minie?
Ale nie ma tego złego.
Dokończyłam sprzątanie domu. Zostało mi zrobienie porządków w piwnicy i przebranie ciuchów.
I potem poszłam do ogrodu.
Wzięłam się za kompost. Miałam to zrobić dawno temu, ale na to trzeba czasu, więc nie było kiedy.
Dosypałam kompostu do warzywnika i mam 3 wory na sadzenie. I to nie koniec. Nie miałam już siły dokończyć. Bolą mnie ręce
Myśle, że jeszcze jakieś 4 godzin potrzebuję na dokończenie.
Jutro jadę do Przypek, jak wróce to raczej zajmę się sadzeniem.
Przy okazji kompostu nareszcie posprzatałam przechowalnik.
Niestety sporo roslin nie przetrwało. To raczej nie wina mrozów, ale braku wody.
Wsadziłam doniczki do skrzyń i zapomniałam. Pod ścianą jest dużo mniej opadów. nawet śniegu
Pokażę kolejną niespodziankę. Serduszka. Całe szczęście ta przynajmniej rośnie u mnie całkiem dobrze na rabatach. Nie tak jak ostróżki
Dostałam bez nazwy. Muszę sobie zapisać.
Wiem, że jest jeszcze taki biały. Koleżanka kupiła u Szmita. Ale dawno temu.
Może w tym roku się tam wybiorę, zobaczę czy będą.
Dzisiaj miała przyjechac koleżnka ale niestety odwołała przyjazd. Rozchorowała się. Co za czasy. Ciągle ktos choruje. Kiedyś chorowało się krótko i rzadko.
Ja cały czas borykam sie z zatokami.
Czy to kiedyś minie?
Ale nie ma tego złego.
Dokończyłam sprzątanie domu. Zostało mi zrobienie porządków w piwnicy i przebranie ciuchów.
I potem poszłam do ogrodu.
Wzięłam się za kompost. Miałam to zrobić dawno temu, ale na to trzeba czasu, więc nie było kiedy.
Dosypałam kompostu do warzywnika i mam 3 wory na sadzenie. I to nie koniec. Nie miałam już siły dokończyć. Bolą mnie ręce
Myśle, że jeszcze jakieś 4 godzin potrzebuję na dokończenie.
Jutro jadę do Przypek, jak wróce to raczej zajmę się sadzeniem.
Przy okazji kompostu nareszcie posprzatałam przechowalnik.
Niestety sporo roslin nie przetrwało. To raczej nie wina mrozów, ale braku wody.
Wsadziłam doniczki do skrzyń i zapomniałam. Pod ścianą jest dużo mniej opadów. nawet śniegu
Pokażę kolejną niespodziankę. Serduszka. Całe szczęście ta przynajmniej rośnie u mnie całkiem dobrze na rabatach. Nie tak jak ostróżki
Czekam na kaczeńce, aż zakwitną, narazie taka, nie za duża kępka, ale są jakieś pączki
Pozostałe rośliny w uśpieniu.