Aniu masz racje czytam, notuję, wybieram, ucze się, szklarnia, warzywa, pomidor, seler, wymiary zapylanie, odmiany, poliwęglan, forum, stożek wzrostu - mózg mi się juz lasuje. podczytuje tu i ówdzie ale ja tak mam jak sie juz za coś zabieram to musi byc perfekcyjne. albo choc musz mieć poczucie ża dałam z siebie wszystko.
Aniu dziękuję z anamiry i za telefon w wiadomej sprawie.
Moja szwagierka sieje na zimę sałatę zimową (tak pisało na opakowaniu) i wiosną .. już chyba w kwietniu ma swoją do jedzenia. Szklarnia nie ogrzewana ale z pliwęglanu... jak moja.
Ja sieję najpierw rzodkiewkę, zawsze mam szczypiorek siedmiolatek, i sadzę sałatę, bo ona odporna nawet na mały przymrozek.
Jak się robi cieplej to wysadzam pomidory i ogórki... najpóźniej końcem kwietnia.. bo wcześniej nigdy nie mam czasu..
Bakłażana uprawiałam 3 razy.. doczekałam się owoców, ale rośnie to wielkie, rozpycha sie w szklarni, dużo owoców się nie zawiązuje.. i zrezygnowałam.. szkoda miejsca.
W zeszłym roku w połowie sierpnia, aby nie tracić miejsca.. posiałam po ogórkach rzodkiewkę, buraka liściowego i ogórki (wrzuciłam nasionka).
Na ogórki było za późno o jakieś 2 tygodnie.. trzeba na przyszłość przygotować rozsadę, ale posiać wcześniej.. zawiązały się, ale nie zdążyły dojrzeć i uzyskać pełnego wymiaru. Burak i rzodkiewka spokojnie dały drugi plon Acha i koper posiałam.. i też urósł.. Koper u mnie rośnie posany byle jak i byle gdzie.. w rządkach jakoś nie che
Przerzucenie szklarni i warzywniaka... dosłownie po przekątnej ogrodu.. masakra..
Tak było... ze ścieżki z klonami.. wpadało sie na warzywnik i kompostownik.. szklarnia szpeciła widok..
Pod "nóż" poszła spora część mojej wsiowej rabaty... i najbardziej było mi żal przesadzać róże.. tego już tu nie ma
Szklarnia w kąciku, obok mały warzywnik otoczony szmaragdami (przesadzone z innej części ogrodu, a w ich miejsce posadzone serby... Pod cyprysami i szmaragdami wydzieliłam rabaty pod liliowce... Borówkę amerykańską wykorowałam i włączyłam w jedną rabatę.. Przenieśliśmy też miejsce pod basen...
Tu były liliowce.. ale rzucały się pod kosiarkę... i było za wąskie przejście pomiędzy skalniakiem, a rabatą... trzeba było przesadzić....
Jak oczko to i ciurkadełko... musiało być.. no i trafiły sie w okazyjnej cenie kamienie...
Forum wpływa na nasze poczucie estetyki.. warzywnik i szklarnia zawsze denerwowały w tym miejscu.... ale pod wpływem forum zapadłą decyzja, że tak być nie może..
I wszytko poszło po przekątnej ogrodu..
Makul, szklarnia to za dużo powiedziane, ja mam namiot foliowy...
Fajne to ustrojstwo, bo można sobie nowalijki wcześnie wyhodować. Jak się uda to można już na początku marca wysiać, bo tam się szybko ziemia nagrzewa. U mnie zaczyna się od rzodkiewki, tej podłużnej, bo ona ekspresowa jest (najszybsze z tych co znam to Warta, Silesia, Sprinter, Jutrzenka), sałaty i koperku. Sałatę jak tylko zrobi się ciut cieplej można kupić jako gotową rozsadę na rynku, bo w domu to ona jednak się "wyciąga" i ciężko dobrą rozsadę wyprodukować. A koperek sam się wysiewa, bo zawsze zostawiam jakieś baldachy i z głowy. Były takie czasy, że równo z rzodkiewką siałam mały rządek buraczków na botwinkę i marchewki na pierwsze pochrupanie. Oczywiście dymkę można powtykać i te strzelające w domu cebule.
Od połowy kwietnia w namiocie stacjonują już wszystkie rozsady (papryka i pomidory) ale jeszcze w doniczkach, bo jak zapowiedzą silniejszy przymrozek, to jadę po nie wózeczkiem i nockę spędzają np. w piwnicy. Na koniec kwietnia zazwyczaj mam już pomidory i paprykę wysadzone do ziemi. W razie wu przykrywam włókniną i zapalam ze dwa znicze na noc. Działa.
Jeszcze uwaga do organizacji namiotu. Siejąc nowalijki, trzeba to zrobić z głową, bo jak już przyjdzie czas posadzić papryke i pomidory (a to przeciez główny plon) to sałata, marchewka i buraczki jeszcze zostają w namiocie (rzodkiewka czasem też), więc tzreba sobie wyobrazić przed ich wysianiem/ wysadzeniem gdzie będą rosły pomidory i papryka, żeby nie trzeba było ich niepotrzebnie zniszczyć.
A! Ja mam jeszcze w kąciku jeden lub dwa ogórki szklarniowe sałatkowe, te większe od gruntowych na mizerię, bo one słodziutkie są.
Usłyszałam jakieś wołanie i przybiegłam sprawdzić o co chodzi.
Makul, szklarnia to za dużo powiedziane, ja mam namiot foliowy...
Fajne to ustrojstwo, bo można sobie nowalijki wcześnie wyhodować. Jak się uda to można już na początku marca wysiać, bo tam się szybko ziemia nagrzewa. U mnie zaczyna się od rzodkiewki, tej podłużnej, bo ona ekspresowa jest (najszybsze z tych co znam to Warta, Silesia, Sprinter, Jutrzenka), sałaty i koperku. Sałatę jak tylko zrobi się ciut cieplej można kupić jako gotową rozsadę na rynku, bo w domu to ona jednak się "wyciąga" i ciężko dobrą rozsadę wyprodukować. A koperek sam się wysiewa, bo zawsze zostawiam jakieś baldachy i z głowy. Były takie czasy, że równo z rzodkiewką siałam mały rządek buraczków na botwinkę i marchewki na pierwsze pochrupanie. Oczywiście dymkę można powtykać i te strzelające w domu cebule.
Od połowy kwietnia w namiocie stacjonują już wszystkie rozsady (papryka i pomidory) ale jeszcze w doniczkach, bo jak zapowiedzą silniejszy przymrozek, to jadę po nie wózeczkiem i nockę spędzają np. w piwnicy. Na koniec kwietnia zazwyczaj mam już pomidory i paprykę wysadzone do ziemi. W razie wu przykrywam włókniną i zapalam ze dwa znicze na noc. Działa.
Jeszcze uwaga do organizacji namiotu. Siejąc nowalijki, trzeba to zrobić z głową, bo jak już przyjdzie czas posadzić papryke i pomidory (a to przeciez główny plon) to sałata, marchewka i buraczki jeszcze zostają w namiocie (rzodkiewka czasem też), więc tzreba sobie wyobrazić przed ich wysianiem/ wysadzeniem gdzie będą rosły pomidory i papryka, żeby nie trzeba było ich niepotrzebnie zniszczyć.
A! Ja mam jeszcze w kąciku jeden lub dwa ogórki szklarniowe sałatkowe, te większe od gruntowych na mizerię, bo one słodziutkie są.