Ula, połacie przekopuje maszyna obsługiwana przez p. Pomocnika (nawet ona miała problemy z suchym klepiskiem, trzeba było najpierw je podlać). Ja tylko grabię, grabię, równam, wałuję i znowu grabię. I jak Kopciuszek wybieram kamienie albo sieję ziemię na wierzchnią warstwę.
Cała środa z przerwami na wożenie dzieci to przerabianie hostwosika - wyjęłam prawie wszystkie hosty , poprzesuwałam, poustawiałam wysokością dodałam paprocie - wieczorem nie miałam siły wejść po schodach hahahahahaha
W międzyczasie dosadzałam na nową różankę nowego astra - który kolorem jest podobny do werbeny, trochę wyższą rozplenicę od hameln, z takimi ciemnymi kłosami - nazwy nie pamiętam , perowską, a wczoraj zaczęłam przesadzać miodunkę z pomarańczowej