Odłożyłam aparat i poszłam podlewać z wiernym towarzyszem. Ja tego nie znoszę a on wprost uwielbia. Na sam widok węża ogrodowego je wniebowzięty.
Czeka zniecierpliwiony
w donicach
niektóre dalie w pąkach, sorry za fatalna fotkę, nie mam innej, wszystko stoi na zewnątrz
i ciekawostka, ukorzenią się wyłamane łodygi? wsadziłam je bez większego przekonania, bo łodygi były za grube moim zdaniem, ale skoro już wiatr je uszkodził, to ryzyk fizyk
Kasiu, jeszcze goło w ogrodzie miejscami, jak to z bylinami bywa. Przetrzebiłam też przy okazji pielenia dzwonki, bo były już wszędzie.
Tulipany - generalnie jestem rozczarowana, bo jest dużo pomyłek. Niektóre wykopię już jutro, nie chcę czerwonego i żółtego koloru na rabatach, gdzie go nie planowałam. Posadzę do skrzynek, zasilę i niech ewentualnie rosną cebule.