Mijaliśmy kolejne rabaty kierując się do wyjścia, bo zbliżał się czas zamknięcia - godzina 18.00. Nie wiem jak ten czas zleciał ale na pewno bardzo przyjemnie.
Nie można było też ominąć ogródka w stylu włoskim. Dla nie nie do końca był włoski Tłumacze to sobie tym, że pewnie w holenderskim klimacie trudno jest utrzymać rośliny z suchego i gorącego klimatu śródziemnomorskiego, więc użyto innych roślin w celu stworzenia tego klimatu.
Nie brakowało też różnych elementów architektonicznych. Szczególną uwagę przyciągał czerwony element widoczny jeszcze wcześniej z drugiej strony zbiornika.
W szklarni zebrano wiele roślin z wielu zakątków świata. Jest też kawiarnia. Odpoczywać w takim miejscu to czysta przyjemność. Co mnie zdziwiło, to to że nie było tam wilgotno i bardzo gorąco tak jak w innych szklarniach, które oglądałam w innych miejscach.
Do wejścia do szklarni prowadzi ażurowa, podwieszana konstrukcja. Można z niej oglądać rośliny w szklarni z góry.
W niektórych miejscach konstrukcję obrastają pnącza - pasiflora.
Podwieszana spiralna donica nad kawiarnią.
Na kolejnych etapach pokonujemy wiele zbiorników wodnych za pomocą różnorodnych mostków, kładek i bloków betonowych.
To jedna z dróg do olbrzymich szklarni.