Ano, to pierwszy błąd w twoim myśleniu, utwardzony pod spodem mówisz? a więc wiosną jak nasypiesz świeżutką ziemię, to po opadach dłuuugo nie wejdziesz na teren, bo będziesz się przewracał w błocie
A rośliny będą się topiły w dołkach jak w garnku, chyba że pod każdą nawiercisz dziurę, inaczej ubita warstwa spowoduje małą albo zerową przepuszczalność gruntu i będzie klops a nie trawnik. Klops także na rabatach. bo trawnik to jeszcze sobie poradzi.
Teraz powinieneś przemieszać ubitą warstwę z grubym piaskiem, nasypać na to nowej ziemi i niech się grunt uleży. Jeśli nie piasek, to przynajmniej zmieszaj nowy grunt ze starym jak zaczniesz sypać część nowej warstwy.
Osiadanie każdego gruntu tego świeżo nasypanego oblicza się na stratę 10%, czyli o tyle więcej powinieneś nasypać.
Podaję jeszcze taki schemacik wymyślony w tej chwili, sposób dla wyższych roślin, albo traw. Jak widać można nie ubrudzić żwirku, trzeba tylko pokombinować
1 - agrowłóknina
2 - kopczyk z kory na wywiniętej włókninie
3 - wywinięty brzeg z odpowiednim zapasem na żwirku
4 - poziom żwirku czystego
Wiosną zbierasz korę do wiadra, odwijasz włókninę, przerusztujesz żwirek pazurkami i po kłopocie.
Mam perukowca, hortensję, bukszpan, cyprysik nutkajski i cisy.
Oto dowód, że się sprawdzi
Są natomiast sposoby na to żeby kora nie zabrudziła żwirku. Otóż rozkładasz poziomo włókninę na ziemię i sypiesz korę na włókninę, albo tak jak napisałam kładziesz gałązki świerku, ktoś pytał gdzie je kupić? Otóż nawet pod cmentarzem mają, a podałam giełdę kwiatową. Kurczę, no byle jakie gałęzie sosny, jałowca trzeba skombinować
Kora pobrudzi żwirek powiadasz, ale kto powiedział, że ma nie pobrudzić, jeśli nawet pobrudzi to wyczyścisz, rozgarniesz na wiosnę żwirek, wyzbierasz korę na kolankach zgrabnie klęcząc, ja bym tak zrobiła. I po robocie.
Hortensja ale jaka? w sumie hortensja nie powinna rosnąć w żwirku zwłaszcza ogrodowa, bo wymaga okrywania i to mocnego.
Perukowiec owiń włókniną. Bukszpan, podlej przed mrozem, możesz nie okrywać, cyprysik nutkajski - nie okrywaj, cisy - nie okrywaj.
Tak? Nie może być Właśnie skanuję swoje publikacje i dotarłam do okrywania stroiszem, ale w Kwietniku Pewnie te same zdjęcia Ale Kasiu jesteś czujna gazetowo
Też się wczoraj nad tym zastanawiałam nad szarą, ale mus było się decydować w fazie robienia, zawsze można przemalować, ale ona w ogóle nie jest malowana, tylko szlifowana na surowo - srebrna, farba może złazić i tego się bałam
No myślę nad tym, ale tak na razie zostanie
Czarna hmmm. ale czy matowa, satynowa, błyszcząca hmm. no ciężki orzech do zgryzienia, wszystko w ogrodzie srebrne i czarne
Raczej sie nie zapadnie bo teren utwardzony pod spodem.
Zrobie tak jak napisałas - wysypie przed zima 20 cm ziemi i najwyżej na wiosne przed przystapienie do wszystkich zabiegów związanych z założeniem trawnika dosypie jeszcze trochę ziemi jak się uleży. Pozdrawiam
Przekwitające hortensje zjawiskowo się przebarwiają Najwięcej problemu jest z okrywaniem hortensji ogrodowej (H. macrophylla), ponieważ powinny one być właściwie sadzone tylko w tych rejonach, gdzie nie przemarzają. W chłodniejszych z reguły nie kwitną. W zasadzie wtedy żadne okrycie nie pomaga.
Stosowałam nawet okręcenie krzewu agrowłókniną, kopczyk z kory na bryłę korzeniową i dodatkowo matę słomianą. Potem zdejmowałam je stopniowe w miarę ocieplania. Jednak po całkowitym odkryciu krzewów, nawet już w maju, następowały przymrozki i delikatne pączki wymarzały. Hortensja oczywiście nie zakwitła.
Dlatego wydaje się, że najlepszą ochroną jest dużo śniegu i gwarancja wiosny bez późnych przymrozków, ale to się zdarza bardzo rzadko. Pozostaje traktowanie tych hortensji jako kwiaty sezonowe i uprawa w donicach. Można je wtedy przechować w chłodnym pomieszczeniu, a na wiosną „podpędzić” np. w szklarni. Gatunki hortensji poza H. macrophylla, H. aspera i H. quercifolia nie muszą być okrywane, ewentualnie korzystne jest nasypanie małego kopczyka z kory lub liści.