Pobojowisko może jest, ale porządek panuje. Wszystko w szeregu, równo jak w wojsku . Ciekawa jestem efektu końcowego. Trzymam kciuki za bezproblemowy przebieg rewolucji.
Przerażona nie jestem wcale, albowiem improwizacje na żywca to mój "konik ogrodowy".
Wiem, że pomimo tego jak to teraz strasznie wygląda, może być tylko lepiej
A to pierwsze zdjęcie rewolucji od piątku, nadmieniam że teraz to potrzebuję żurawia żeby koło młyńskie podnieść przez płot na ulicę i takowy żuraw pojawi się niebawem, a rewolucji nie skończę tak szybko.
W piątek rozpoczęłam od tego, co mogłam sama wykonywać, czyli wykopywania drobiazgów
żurawki, trawki, bylinki i inne takie. Nawet grujecznika i klona palmowego wykopałam, jest po prostu pobojowisko, złapiecie się za głowę