I tak dalej, i tak dalej... sterta wroga rosła w górę. Tylko mój przyjaciel wiatr przyszedł nie w porę i targał gazetami jakby był z zmowie ze szmatami.
Wieczór już się zbliżał, wiatr uznał że nie ma szans z łopatą i poszedł spać. Szmaty sponiewierane w końcu znalazły swoje miejsce w niebieściutkich worach
Zgodnie z zapowiedzią - wojna że szmatą wygrana!!! Kręgosłupa nie czuję. Mam nadzieję że było warto. Darłam, szarpałam, ciełam, kopałam, przerzucałam a przed oczami miałam piękne wasze ogrody. A w nich same cudeńka. Tulipany, hortensje, bukszpany, trawy mhyyyyyy.....
A oto krótka fotorelacja z dzisiejszej soboty.