Haniu - otóż to! doktor zapowiedział, że dziecko absolutnie powinno być pod jego opieką i kontrola co 3 m-ce, każda wizyta TYLKO stówkę + badania...no nas to on już więcej nie zobaczy, z resztą ja mam bardzo fajna Panią ortopedę - neurolog, która moje dzieci zna od urodzenia i jej ufam, a na dodatek z Funduszu.
Fajnie, że właśnie TAKĄ jesteś babcią!
Aniu - no niezły gość z mąką ziemniaczaną dlatego właśnie ja zabieram się za coś tylko wtedy kiedy jestem absolutnie do tego przekonana i mam do tego serce - tak samo było z ogrodem. czekał lat parę aż dojrzałam do jego zakladania. tak już mam, mąż mnie zna i nie naciska nigdy, bo wie, że jak już się za to wezmę to zaangażuję się cała - wtedy lubię jak najwięcej wiedzieć, kupuję literaturę, ogladam filmy i programy tematyczne
Syla - zdążyłam wczoraj przeczytać co napisałaś, nie zdążyłam odpowiedzieć tylko Powiem tylko, że lekkośc z jaką pewni "fachowcy" wydają opinię i szafują domniemanymi chorobami jest przerażająca...też to przerabiam i powiem szczerze, że uczę się na własnych błędach i teraz przy drugim maluchu staram się nie biegać ze wszystkim do lekarzy...poznajemy naturalne metody łapania odporności, niezbyt dużą gorączkę leczymy okładami...u mojej córci pani alergolog stwierdziła w 8 m-cu życia (!!!) wczesnodziecięcą astmę oskrzelową i kazała podawać silne wziewne sterydy do inhalacji, po czym dzięki natrafieniu na wspanialego pediatrę podczas pobytu w szpitalu okazalo się, że winna jest wiotkość krtani, z której Matunia wyrosła bardzo szybko. Z Antosiem jest z resztą podobnie. No temat rzeka...Dlatego teraz idąc już do specjalisty z dziećmi nie boję się pytać, wypytywać wręcz, zmieniać lekarzy...wczoraj trafiłam nareszcie na świetną alergolog i coś ruszy do przodu....i dlatego jestem gotowa jeździć do niej z dziećmi do innego miasta...
no ale wracamy do tematu przewodniego
Wczoraj wieczorem w ramach odpoczynku po dniu spędzonym głównie w aucie i u lekarzy przekopałam pierwszą różankę - tę mniejszą Dziś lub jutro będę sadzić na niej bukszpanową obwódkę i posadzę tam klon globosum Nie mogę się doczekać
No proszę, tyle kataklizmów ogród Sebka przeszedł. Jest niezniszczalny i piękny.
Ale to zasługa Naczelnego Ogrodnika". Już możesz Dni Otwarte robić , jest co pokazywać.
Hosty przy ławce wiadomo, jak się nazywają
Katarzyna, fajny wątek
Pamiętam swoje zachwycenie, gdy byłam tam pierwszy raz Ogrody przed Luwrem to słynne Ogrody Tuileries (Jardin des Tuileries), a to z lotu ptaka zdj. 1 i 2 to chyba park Pole Marsowe (Champ-de-Mars).
Największe jednak wrażenie zrobiły na mnie:
1) ogród przy Musee Rodin - kto nie był, polecam
2) park miejski Ogród Luksemburski (Jardin du Luxembourg) - pokazany przez Ciebie na pierwszej stronie
3) no i oczywiście Wersal pokazany w wątku jako pierwszy
Pokaż więcej zdjęć, bo zakładam się, że masz
Oczywiście masz rację co do miejsc.
Chciałam jeszcze dotrzeć do ogrodu różanego w Lasku Bolońskim ale zabrakło czasu. Może Ty masz stamtąd jakieś zdjęcia?
Niestety byłam tam tylko niecałe 4 dni, i chciałam zobaczyć jak najwięcej.
Mam jeszcze tylko te palmy z Wersalu.
Pozostałe zdjęcia które mam są z wnętrz a nie z ogrodów.
Na mie w Wersalu największe wrażenie zrobił nie pałac a właśnie jego ogrody. I nie obfitość roślin bo paleta jest dość uboga, ale właśnie jego rozmach. Można sobie tylko wyobrazić ogrom prac włożony w jego stworzenie. Z dzisiejszą techniką jest to ogromne przedsięwzięcie. A co dopiero wtedy.
Śliczna rożyczka ,dzięki wielkie ,ale jak moje imię jest rzadkie ,tak często składano mi życzenia imieninowe,bo Łucji jest trzy razy w roku,ale ja jestem ta grudniowa,niemniej miło mi Basiu bardzo,ze pomyślałas o mnie
A ja widzę, że znowu poimprezowaliście i jeszcze nikogo ani widu ani słychu.
dzisiaj słonko mnie obudziło, a w ogródku od ranka praca wre
takiego słonecznego dnia życzę