o żesz...wiesz, zadzownię do mojego lekarza i go opieprzę bo zaraza mnie po raz kolejny dopadła i jakoś nie mogę się z niej dźwignąć tym razem, pomijam kaszel ale słaba jestem i nie mam na nic apetytu, no na nic. Jako łasuch nawet na ciasto nie mam ochoty. On mi leki jakieś daje, które nie działają wcale a na widok Twojego sernisia aż serce szybciej zabiło... Jest piękny po prostu, i tylko się domyślam, że smakuje równie obłędnie jak wygląda.