W ten weekend sprawdziło się powiedzenie że "w marcu jak w garncu". W sobotę wiało, padało i było bardzo zimno. prace ogrodowe ograniczyły się tylko do pociachania rozdrabniarką wcześniej wyciętych krzaczorów.
Za to dzisiaj od rana piękne słońce i temperatura też niczego sobie. Zaczęłam ciąć derenie, pęcherznice i hortensje. Całkiem sprawnie idzie ale masa roboty jeszcze przede mną.
To już niestety ostatnie dni krokusów.