Dzisiaj w nocy była znowu ulewa...połamane ogrodowe i anabelki.Myślałam,że dadzą radę,ale były za wiotkie.Rośliny rozmnażam tak sobie dla przyjemności.Z ukorzenianiem "z patyka"też mi ciężko wychodzi,najlepiej przez odkład. Miło jest,gdy coś się ukorzeni.Jednak czasami coś dokupuję,chociaż miejsca już brakuje.
kiedys dawno temu jak jeszcze nie bardzo interesowalam sie ogrodnictwem dostalam tego iglaczka od moich rodzicow. Rosnie sobie na skalniaku otoczony bylinami. W sumie az tak bardzo nie rosnie, po kilku latach siega mi nadal do kolan. Ostatnio byl u nas Dzien Otwartej Furtki Ogrodowej i bardzo duzo naszych gosci pytalo sie mnie co to za roslina
A tu moja roslina do rozpoznania. Dostalam ja na poczatku ogrodowania od moich rodzicow i nie mam pojecia co to. Duzo osob pytalo a kilka nawet by chcialo takie miec a ja nie mam pojecia jak sie nazywa.