Po kolejnym weekendzie mam nadzieje, że trzcinnikowa będzie bardziej obsadzona, bo wybieram się z Magdą z „Krainy…” do fajnej szkółki w Nałęczowie. Mam nadzieje kupić też ambrowce a z ostatnich zakupów właśnie wsadziliśmy wczoraj te:
Co do ilości zdjęć to sporo chyba wstawiłam ostatnio w podsumowaniu każdej rabaty.
Tego środka w ogóle nie znam. Jeżeli mówisz, że skuteczny to wypróbuję (o ile nie zapomnę o nim do przyszłego roku!).
Nawet jak zapiszę, to zgubię. Bo ja mam taką beznadziejną przypadłość, że zapisuję wszystko na kartkach, karteczkach,
które oczywiście wiecznie gdzieś się zapodziewają. Ciągle sobie obiecuję, że założę jakiś notes, uporządkuję się.
No nie, to nie wychodzi. I w efekcie sama się na siebie wkurzam, bo wiem że coś tam sobie zapisałam,
no ale gdzie jest ta cholerna karteczka Zazdroszczę (ale tak pozytywnie), że możesz jeździć do ogrodu co tydzień na dwa, trzy dni.
Ja bywam weekendowo, czasami zdarza się, że co tydzień. W tym roku raczej co dwa tygodnie a jak wyjechaliśmy na urlop to nie byłam trzy
tygodnie.
Śmiałki "pożarły" perowskię, która miła niebieszczyć się zza śmiałków, ale wyszło jak wyszło
Widzę, że już całkiem wyzdrowiałaś Normalnie zaplułam się czytając Aż mężatemu przeczytałam tę wizję upalowania, oboje się uśmialiśmy do rozpuku, tak więc dzięki i prosimy o więcej . Niezmiernie się cieszę, że się cieszysz. Ja usiłuję się odnaleźć, zaglądam to tu to tam, odwiedzić wszystkich którzy mnie odwiedzili, ale jeszcze nie nadążam.
Rudery nie ma już od kilku lat, wyburzyli. Działka jest na szczęście pusta. Plac po ruderze zarasta dzikimi akacjami tworząc z jednej strony zielony gąszcz, ale z drugiej strony te akacje są mega ekspansywne i to mnie martwi. Rosną jak wściekłe.
Dla Ciebe też wiosenne wspomnienie, tulipany Groenland: