Rozpoczęłam dzisiaj jesienną wycinkę.
W zeszłym sezonie zrobiłam eksperyment z jesiennym cięciem róż. Eksperyment był udany, mimo że dodatkowym utrudnieniem była bezśnieżna, mroźna zima.
Przycięłam róże Bonica na skarpie i połowę z tych rosnących na rabatach. Ścięłam większość prosa, bo z powodu suszy i wiatrów bardziej leżało niż stało. Machnęłam sekatorem większość werbeny. Kwiatostany zaczęły przysychać i obawiałam się zmasowanego samosiewu.
Dzień był słoneczny, temperatura w okolicach 20 stopni, mocno wiało.
Po wycięciu jeżyny przy tarasie zrobił się prześwit z widokiem.
ambrowiec nieco zmężniał w tym sezonie, w górę jeszcze nie wystrzelił
Okrutnie sucho jest. Dzisiaj musiałam podlewać zapłocie
Marzył mi się kiedyś kompostownik zamaskowany winobluszczem. Nie przewidziałam jego ekspansywności. Trudno było wybrać kompost. Wczesną wiosną go stamtąd usunęłam. Zostawiłam kawałek na płocie.