Witam serdecznie,
Mój pierwszy wpis i problem.
Zostałam posiadaczką działki w ROD. Część działki była użytkowana, natomiast jedna część nie była użytkowana przez wiele lat. Na nieużytku jest teren podmokły. Wszystko było zarośnięte. Zaczęliśmy powoli go karczować. Na końcu działki okazało się, że jest rów przebiegający również przez kolejne działki i prowadzi do studzienki miejskiej. Przeczyściliśmy go i woda zaczęła płynąć w kierunku kolejnych działek. Po częściowym wykarczowaniu coraz więcej wody odsłaniała działka. Przekopaliśmy jeszcze kilka rowów tymczasowych w kierunku rowu odprowadzającego w celu pozbycia się wody. W chwili obecnej wygląda to jak bagno prawie. Woda ciagle płynie, ale ciągle jest jest bardzo dużo. I tu pytanie, czy jest szansa na odwodnienie tej części działki? Myslimy o nawiezieniu na poczatek troche piasku, może ze żwirem i poprowadzenie rur drenażowych w kierunku rowu "melioracyjnego". Czy wykopać moze jeszcze oczko wodne jako zbiornik na nadmiar wody? Z gory dziękuje za wszelkie info w tej sprawie. Ponizej przedstawiam zdjecia, pierwsze pokazują część działki zagospodarowanej, a nastepnie mokradła.
Widok z góry na czesc podmoklą
No to ci powiem, że albo sąsiad odziedziczył już takie wyrośnięte cisy i nie wie co teraz z nimi zrobić, albo był i jest...leń
No niestety, jak o rośliny nie dba się systematycznie (jak o wszystko, zresztą) to trudno zachwycać się badylami. tu masz dla przykładu odcinek Mai w ogrodzie z posiadłości Renishaw Hall, gdzie żywopłoty cisowe mają ponad 300lat. Jak widzisz, jak się chce to można Łyse od dołu świerki to też brak pielęgnacji - zachwaszczenie i brak systematycznego cięcia tak aby doświetlić dolne gałęzie.
JoannaDe dopiero co pokazywała starego cisa, zaniedbanego, którego w zeszłym roku wspólnymi siłami (ja namawiałam, a ona cięła) odmłodziłyśmy.
Nie podobają ci się iglaki... okey, ale nie szukaj wymówek
Ja natomiast nie wyobrażam już sobie ogrodu bez cisów. Szczególnie zimą je doceniam