to w sumie nie calkiem wina mam. Ten,ktorego karmimy butelka na poczatku go wylizala, poprzytulala i ciagle za nim patrzyla gdzie jest ale on byl za slaby i nie przychodzil ssac. Po jakims czasie wyniosla sie z dwoma wiekszymi w drugi kat owczarni. A ten co sobie sam radzi i podjada w innych stolowkach, to wmieszala sie inna owca, ktora byla kotna i zagarnela go jako swojego. Nie widzielismy porodu i nie wiem kto malego wylizal a to bardzo wazne. Dopiero pozniej widzielismy jak ta kotna walczyla z matka o malego. Wiec matka wiziela jednego i sobie poszla a my ta kotna odseparowalismy, by nie odzucila swoich dzieci (bo juz ma przciez).
Sadzony trzy lata temu krzaczek Badbirnbach juz jest dorosly i taaaaaki wielki. Te sadzone pozniej sa mniejsze ale kazdy ladny juz
Zojeczko kochana, jakie cuda u mnie? Normalne jak u większości. Babcine i wspomnieniowe.
Moje pierwsze owoce. Skromniutko, ale resztę pola okupują byliny.
Markiza niestety nie przejdzie ze względów estetycznych. Krzyżowanie markizy z wysuniętą połacią dachową da kiepski efekt. Mam ochotę sprawdzić wiklinowe rolety.