A u mnie w tzw międzyczasie stale się cosik dzieje .. Po pierwsze..zwiał mi kot..14.04.. smutno nam było przeogromnie, tym bardziej ,że wydawał się do nas bardzo przywiazany..nota bene..zwiał razem z drugim norwegiem, też samcem kastratem..żeby nie było, że to jaka..seks wycieczka tamten zresztà już recydywa..to jego kolejny gigant ale tamten wrócił a nasz nie...ale jak kota nie ma..to..ptice harcuja - sorry , ale cały czas mam nieaktywe "a "z ogonkiem na klawiaturze..- tak wiec..mam bażanta kura na niego mówimy panoszy siem zaraz za moim płotem razem z tà swojà paskudna damà serca ... Czy jak on chodzi po "mojej działce " to ja go mogiem zjeść ???... No to tak żartem, bo ja nie wiem , kto by go miał zatłuc a następnie przyrzadzić
A po drugiej stronie domu 20 cm od okna i pół metra od zlewu - no wiecie ruch jak w Rzymie uwiła sobie gniazdo pleszka..normalnie...mieszka sobie jak gdyby nigdy nic a my myjemy naczynia nie wiem czy coś tam dojrzycie na fotce...
Kot dzięki Bogu się odnalazł dzięki pomocy dobrych ludzi 4 tygodnie był na wygnaniu..uppss...przepraszam..na kuracji odchudzajacej schudł 1 kg co stanowi...jakieś 17%... zamiast Grubaska..mamy teraz Szkieletora
I to by było na tyle nowości w mikro ogrodzie, który jeszcze nie paczkuje buziaki dla Was