W tym jesiennym bałaganie jest właśnie urok.
Ta rabata z brzozami tak piękna, że napatrzeć się nie mogę.
Podobny widok na brzozy mam u siebie tuż za drogą.
Wybłagałam właściciela działki żeby chociaż parę oszczędził podczas wiosennej wycinki
Brzozowa, leśnicy traktują brzozy jak chwast. Dla mnie one mają w sobie magię. Nie wyobrażałam sobie bez nich ogrodu. Nie przeszkadza mi jesienny bałagan, który robią.
Gosiek, mój w momencie zakupu był ledwie kilkudziesięciocentymetrowym patykiem z gołym korzeniem. W zeszłym sezonie stał w miejscu. W tym wystrzelił w górę. Mam nadzieję, że będzie z niego pożytek wizualny.