Ewo, poprawiłam co sie dało.
Teraz będę już podpisywała
Myślałam, że wczoraj był ciężki dzień, ale dzisiejsza duchota była straszna. Cały dzień spędziłam w domu.
Dopiero wieczorem wyszłam podlac donice i wyjść z psem sąsiadów.
Wracałam kropił deszcz, ale za chwilę sie skończył.
Liczyłam na więcej.
Floksy w coraz większej ilości otwierają kwiaty. Tu akurat na zdjęciu odmiana, która przez cały okres wegetacji tak wygląda. Nie wiem dlaczego, ale mam wrażenie, że dużo wcześniej wszystko kwitnie i przekwita niż w poprzednich latach. Przetacznik Christa dobrze zniósł podział i nawet kwitnie. Może te kwiaty są trochę mniejsze, i cała roślina jest niższa, ale dał radę w trakcie tej suszy.
Z tawułkami w tym roku jest ewidentny problem. Słabiej kwitną, przysychają im liście. Za sucho jest. Liliowce za to mają wszystko gdzieś. Czy cień, czy słońce - dobrze sobie radzą. Tylko ślimaki wybieram.
Kielichowiec Aphrodite kwitnie nieprzerwanie od maja. Niektóre róże mają już drugi wysyp kwiatów. Uwielbiam hortensję Ruby Anabelle. Za niespotykany kolor kwiatów i za to, ze jest taka malutka.
I na koniec kilka portretów.
Wiciokrzew Purpurea już przekwitł. Czarował zapachem przez prawie cały czerwiec. Teraz ma pojedyncze kwiatki. Lilie mają dużo mniejsze kwiatki. Nie znam odmiany tej lilii (szkoda bo bym dokupiła, kwitnie co roku ale nie za bardzo się rozmnaża). Ma cudny brzoskwiniowo-morelowy kolor. Rozwary powoli otwierają kwiaty. Chyba najbardziej lubię je w niebieskim kolorze. Kto to widział, aby w czerwcu kwitły już jeżówki? Jakoś lipiec mi się bardziej kojarzy.
Lidziu pomidory bardzo różnie ale 1x na tydzień dostają coś extra, np razu pewnego skóry zmiksowane od bananów, a innego razu specjalny nawóz Pomidoro, innym 1 tabl polopiryny na 1 litr wody, drożdże cukier i popiół a tak w ogóle słucham sobie ciekawe porady od "Kobiety z zachodu" na YT fajna rolniczka z bardzo praktycznymi sposobami, polecam
Co do lilii w sumie wszystkie mam w strefie słonecznej.
Kasiu, Agnieszko i Danusiu - dziękuję z Wasze wpisy
Agnieszko ścinam do bukietów jak idę do kogoś w prezencie
Zakwitła królowa jednej nocy a właściwie doby, mają piękny kolor - mleczny fiolet, będzie spam kaktusowy:
Helen, chyba mam to, co mi było potrzebne. Zastanawiałam się nad zawieszeniem żagla lub jakimś mniejszym parasolem ale na razie nie jest tam nic więcej potrzebne. W końcu jestem zadowolona. To jest bardzo przyjemne miejsce do siedzenia
Ławka wylądowała na placyku za domem i jest super przystankiem do posiedzenia w ciągu dnia lub w trakcie pielenia. Tam zawsze jest cień. I ten klonik Volcano ma taki cudny kolor...
Wiosenne przesadzanie na rabatach z przodu zaowocowało zasłonięciem widoku podjazdu i samochodu. Już teraz dużo mniej widać. A jak jeszcze krzaczki podrosną - będzie idealnie. Taki mam teraz widok siedząc na huśtawce.
Inne frontowe widoki. Graby przypala. Mam nadzieję, że za rok będzie lepiej jak się mocniej ukorzenią.
Warzywa nie zawsze udają się ekstra. U mnie najgorzej z buraczkami. Jakieś niewielkie ostatnio. Kapusty nie sadzę, bo też mi się nie udawała. W tym roku dostałam sadzonkę tej wczesnej od Agapant i też nie zawiązała główki. A kalrepka i brokół rosną
Na miejscu po ławeczce, po poszerzeniu placyku, powstał letni kącik jadalniano-spotkaniowy. I to był strzał w 10-tkę! Wszędzie blisko - do domu i do ogniska. Miejsce akurat dla nas, wystarczające na naszą rodzinę. Po godzinie 12-tej jest tam już przyjemnie chłodno. Rano cień daje dom. Kanzany tworzą naturalną osłonę i przyjemnie szumią. No i jest stąd bardzo dobry widok na działkę. A z wejścia miejsce nie jest takie na bezpośrednim widoku. Na jesieni lub na wiosnę, jak będzie mniej roślin na rabatach, trzeba będzie jeszcze raz wszystkie płotki pomalować bo oczywiście nowy płotek inaczej chłonie farbę i jest trochę jaśniejszy.
Nawet wieczorem ten kącik ma swój urok. Szukam jeszcze jakiś fajnych lampionów do postawienia na stole. I może trzeba pomyśleć o osobnym podświetleniu od tyłu rdzawego panelu.
I na koniec jeszcze wrzucę parę ujęć urlop był i się skończył, jutro czas do pracy wrócić, a przydałoby się trochę wolnego na ogród trawy nie kosimy bo i tak już sucha na wiór, po proszę o deszczyk, bo jak z węża leję to nie to samo co z nieba.