Na brzydotę nie narzekam. Byłoby to grzechem. Jest zielono, kwiecia sporo, ptaszki świergolą, owady bzyczą. Chciałabym tylko, żeby potrwało to nieco dłużej niż mgnienie oka.
Nie widziałam jeszcze nigdy kwitnącego, ale przynajmniej jeden pączek takim się wydaje... Za moment się okaże. Tak sobie myślę teraz bo sama tez nie wiem czy mam męski czy żeński, ze jeśli żeński i będzie go czuć to przy tych wielkościach można przecież jeszcze pąki kwiatowe poobrywać i po smrodzie, gorzej jak już jest duże drzewo...
No tylko 30 km.
a od granic miasta czyli od Cła równe 10 km i Jesteś u mnie.
Rugosy pewnie zakwitną pod koniec kwietnia, jeśli ta dziwna aura się utrzyma. Te pozostałe pewnie później niż zwykle, bo wiele z nich musiałam przyciąć bardzo nisko. Pierwszy raz musiałam docinać róże Bonica.
Jest nad wyraz wiosennie. Prawie jak w połowie maja. Niedaleko mnie są Wojsławice. Zwykle jeździło się tam oglądać kwitnące rodki w maju i na początku czerwca. W tym sezonie trzeba sie wybrać o miesiąc wcześniej.
Tulipany EE już przekwitają. Te dwa upalne dni były dla nich bardzo niekorzystne.
Z upałami lepiej sobie radzą narcyzy.
Wczoraj przycinałam na podokiennej stożki z ostrokrzewu. Dobrze, że się za to zabrałam, bo dzięki temu dostrzegłam, że zaatakowała je jakaś mszyca. Listki aż się kleiły od spadzi. Mocno zaatakowane też zostały trzy rosnące tam trzmieliny. Musiałam zrobić oprysk Mospilanem.
Kwitnie kalina angielska. Ależ ona pachnie.
Na zdjęciach widać, co z przejrzystością nieba robi saharyjski pył. Świeci słońce, jest upał, a niebo wygląda tak jakby nadchodziła burza.
Zauważyłam że u mnie chyba ukorzenił się fragment gałązki porzeczki (nawet kwitnie) robiący za zaporę przeciwko kotom. Widać go na tym zdjęciu w dolnym prawym rogu. Jak nie zdechnie mogę go podhodować. Nie będzie to taki wypas jak twoje egzemplarze ale za parę lat może cos z niego wyrośnie. Nie pamiętam kiedy ten patyk tam wsadziłam.
Będzie pani zadowolona. Oby przyszły ładne sadzonki. Urosną z pewnością szybko, bo kto jak kto, ale Ty potrafisz zadbać o odpowiednie przygotowanie miejsca do sadzenia.
W mojej okolicy kwitną już zwykłe lilaki. Szok!
Nieformowany żywopłot mam już cały zielony. Na kalinach Rozeum i na lilakach węgierskich są już pąki kwiatowe.
Dobrze, że bratki rosną w cieniu, bo pewnie szybko byłoby po nich.
Zaraz będzie po wiośnie. I raczej mnie to smuci niż cieszy. Jedynie buki zachowują się powściągliwie. Dzisiaj kolejny raz przycinałam niektóre róże. To, co trzy tygodnie temu wydawało się być żywe, teraz zamarło. Zadziwiająca jest ta pogoda.
Ola sprzed dwóch dni. Dzisiaj już prawie obsypana.
Eliso trafiła się tobie wyjątkowo dzielna biedronka
Rozrosła mi się strasznie kolekcja doniczek, na razie gromadzę w jednym miejscu, trzeba to jakoś uporządkować. A to jeszcze nie wszystko, kilka poniewiera się w różnych zakątkach ogrodu. Chyba zwariowałam
Wiele lat temu łaziłam zimą po Tatrach. To jedno z moich najbardziej traumatycznych przeżyć. Dobrze, że wyszłam z tego żywa. Brodzenie w śniegu po biodra bez należytego sprzętu nie należy do przyjemności. W okresie bezśniegowym jest zdecydowanie przyjemniej. Teraz raczej unikam wypraw w wysokie góry. Kolana i stawy biodrowe nie są już najwyższej jakości.
Przerzuciłam się na aktywność całoroczną po płaskim, sporadycznie zdarzają się jakieś pagórki. Biegać na nartach uwielbiam. Czasem zdarzało mi się nawet mieć do towarzystwa stado sarenek. Romantyzm jak się patrzy.
Póki co cieszmy się wiosną. W ogrodzie będzie bardzo krótko. Tak to przynajmniej teraz wygląda.
W przypadku hakonek kluczem jest chyba utrzymanie systematycznej wilgotności.
Dobrym pomysłem było położenie agrowłókniny a później kartonów. Dzięki temu łatwiej było przekopać darń.
Planuję na przeciwko facelię, po prawej kwietną łąkę a po lewej i w rogu dynie.