No jestem z tym pobytem uzalezniona od pogody i transpoirtu. Ani jedno, ani drugie ode mnie nie zależy, to też jestem skazana na dorywczość. Soboty i niedziele raczej omijam. Za duży tłok!
Następnym razem zapraszam na dłuższą pogawędkę przy kawie (mąż Cię do mnie póści), bo mam lekki niedosyt. Nawet nie zdążyłam pokazać Ci, gdzie posadziłam żurawkę od Ciebie... pomidory już rozsadziłam i czekają na cieplejsze dni, żeby poszły do gruntu.