Witam Cię cieplutko, nawet jeśli obie piszemy z doskoku między domem a działką, pracą a ja jeszcze różne malarskie wydarzenia
Rozumiem doskonale ten uwięz raz przyciąga nas ogród, raz obowiązki w czterech ścianach. Ale najważniejsze, że ten zapał od czasu do czasu i tak nas tu sprowadza
Dziękuję Ci za dobre słowa o ogrodzie. To prawda, jeszcze jest istny festiwal kolorów. Te mieczyki szaleją, a każdy kwiat to jakby mały cud. A Sadziec... tak, jest piękny . Mam 3. Jeden wielki. Drugi średni. A 3 mniejszy na już 3 lata i 1 łodyżka. Chyba go przesadze w inne miejsce. Pamiętam, że wiosną pisałaś o cebulach koniecznie wyślij mi, Będę wdzięczna.
Chętnie przyjmę i znajdę dla nich dobre miejsce
A ja w odwecie zbiorę Ci nasiona z tych 2 sadzcow ? I mam małą sadzonkę z tego wielkiego to ci wykopię korzonki Sadźca jesienią ? Dam znać jak już będzie gotowy do podróży do Warszawy. Ale na wszelki wypadek przypomnij mi się na poczcie.
I wiesz co, Elu? Twoje "zazdroszczę pozytywnie" rozgrzało mi serce. Ja z kolei zazdroszczę Ci tego ptasiego gaju i Twojej wytrwałości. Każdy z nas ma kilka talentów, tylko trzeba im dać czas żeby zakwitły. U Ciebie to ptaki, u mnie wiersze i grządki i obrazy już mi lepiej uda . Kilka dni temu wróciłam z kolejnego pleneru.
Trzymaj się tam między domem a działką. Niech rośliny przyniosą Ci chwilę wytchnienia i żeby chwasty same się bały Twojego ogrodu
Aniu, dziękuję w imieniu róż i rudbekij. FRóże wiadomo, królowe, ale rudbekie, wiele innych kwiatów dopomina msię o uwagę. Ale ja je upodobałam. Babcine floksy też uwielbiam.
I każda pora roku ma u mnie swego przedstawiciela. Za moment, już za tydzień,będę wypatrywać przedstawicielek jesieni: zimowitów, astrów marcinków i chryzantem. Czas żegnać dotychczasowych bohaterów. Dać im odpocząć, i zasilić odpowiednio. Nie ma zmiłowania, pracy jest dużo, a dzionki się nie wydłużą, więc trzeba się spieszyć.
Życzę chęci i siły do zadbania o pieszczoszków w ogrodzie. A co jeden egzemplarz, to ulubieniec. Aż żal, że trzeba jesienią korzystać z sekatora.
Teraz przessdz te dzieciaki jezówkowe to na przyszły rok będą już fajne kępy. Moje tegoroczne kwitną malutkimi pojedynczymi kwiatami a te z zeszłego roku wsadzone na kortową mają 150 cm wzrostu i pożarły mi krzeeuszki miniaturki .
Witam Danusiu
Na fotkach nie widać aby były słabiutkie. Ja w zeszłym roku mocniej przycielam i były bardzo ładne było mniej pędów ale mocnych nie pokładały się. W tym roku przycielam wyżej i co z tego, że kolosy jak wiotkie. Mocniejszy desz przychodzi i one leżą.
Piękne widoki z Gaura. U mnie zima trochę wymarzyła więc znowu muszę się "dorabiać kilka sezonów". Może się wysieja. Lidka pisałaś że mi wyśle trochę Gaury.
Verba piękna. U mnie jedna kwitnie i też dużo siewek. Kupiłam nasiona verbeny Hampton chyba tak się nazywa. Wysieje wczesna wiosną bo musi 4-5 tygodni w lodówce przeleżeć.
Jestem na wyjeździe nad morzem piękna pogoda.
Rosły sobie w donicy 3 jeżówki i 3 rozplenice. Rozplenice nie przeżyły ostatniej zimy, zostały z donicy usunięte, na ich miejsce wsadziłam małe seslerie z podziału.
I raptem całkowicie bez udziału mojej woli, a tym bardziej świadomego działania powstało w rzeczonej donicy spontanicznie przedszkole jeżówkowe . Siewki są już mężnymi sadzonkami, w przyszłym sezonie zasilą kolorem rabaty:
Miałam troszkę przerwy od Ogrodowiska i dopiero teraz zobaczyłam post zaległy. Super, że wyszliście z tarasem poza dom (kolumnę). Dużo miejsca się przydaje bardzo. Jaka szerokość donic Ci wyszła? Masz już olbrzymie miskanty. Moje mikruski niemal takie rozmiarem jak przy sadzeniu.
Cieszę się, że wyspałaś się po tym urobieniu.
Grażynko, u mnie rutewka zimuje bez opatulania. Nawet nie wiedziałam, że jest wrażliwa. Mam 3 sztuki, każda w innej stronie świata. Wszystkie od lat rosną bez okrycia a mieszkam na północnym wschodzie.
Ślicznie wyglada ta szałwia, nawet rozlana. Reszta rabaty też rewelacyjna. Hortensjom daj czas na wypiętrzenie. Z sezonu na sezon będą bardziej widoczne nad rozplenicami.
Frontowe rabaty moim zdaniem już są na gotowo.
Wyszukałem mój dawny rysunek. Z prawej strony były 3 wejścia do zamurowania i aktualnie zostały tylko jedne.
Zmieniła się zaś koncepcja nowego wejścia do pomieszczenia nr 3. Tu gdzie miały być drzwi zostaje małe okienko. A drzwi będą pomiędzy pomieszczeniem nr 2 i 3 jako wewnętrzne przejście. W międzyczasie czasie pomieszczenie nr 3 zyskało oświetlenie.
A oto wspomniane, nowe przejście między nr 2 i 3:
Oczywiście wersja surowa, brzegi będą wykończone na równo. A bałagan i pył niesamowity, jak widać.
Rabata z boku domu. Zdjęcie z przed paru dni. Czosnki Millenium dosadzone z brzegu fajnie przyrosły, ale już przekwitają (dopiero teraz widzę, że niewidoczne na foto). Hortensji pomiędzy wiśniami też nie widać.
Aniu, dziękuję za tyle serdeczności. A niespodziankę mi zrobiła róża Edenka. Wiosną już ją prawie straciłam, zauważyłam zieloność przy korzeniu. A teraz? Róża wystrzeliła dwoma pędami i będzie bukiet z trzech różyczek. Należą się jej głski i podziwianie. Jeżeli nie zmarznie/ tylko 9 C w nocy/ po niedzieli pójdę oglądać.
A w tej chwili królują hortensje. białe dostają koloru ecru, inne też białe-znudziła im się biel. Są już różowe, a mają być jeszcze bardziej "krwiste". Rudbekie lśniące- te są żywotne. i bardziej je lubię niż te pospolite z brązem w środku. Tym bardziej, że to od Joli Kamińskiej ze Szczecina- 8 września będzie kolejna rocznica jej zgonu. {*}
Haniu..czytając Twoje słowa, zatrzymałam się.
Bo w nich jest cały ogród i całe życie.
"Dopóki mogę, dłubię w ogrodzie i staram się nie grymasić" hmm to tak jak i ja.
W zarazem to zdanie jest jak modlitwa ogrodnika.
Pokorna, mądra, prawdziwa.
A te wrzosy...
Różowe, drobne, uparte.
Kwitną, kiedy lato oddycha już jesienią.
Tak jak Ty dajesz piękno, nawet kiedy dni bywają różne
Ty masz ten dar, że potrafisz uklęknąć przy ziemi,
pogłaskać liść, poprawić gałązkę
i powiedzieć: rośnij, damy radę.
Dziękuję Ci za wrzosy na zdjęciu,
za serce, które widać między wierszami.
Niech ogród Cię nosi.
Niech każdy dzień, nawet ten z niespodziankami,
ma w sobie choć jeden kwiat, który powie:jest dobrze.
Siatka ogrodzeniowa, podczytane u Lidki, zobaczę może nada się jako podpórka dla anabelek, ale to na przyszły rok Jest dość sztywna.
Boki nie są ostre, łączy się je przez wyjęcie jednego pręta, tak wykręcając go. Trzeba to rozciągnąć, naprężyć, bo się kurczy. Doły do wbicia w ziemię, ale będą potrzebne jakieś kotwy, mocne szpikulce, bo mocno sprężynuje, może wystrzelić, jak sprężyna. Tak na szybko wygięłam to, jest dość sztywne, ale na boki, też cośby się przydało. Albo tak na krzyż, dwie siatki abo może jakiś sznurek by wystarczył? Tak to wygląda, tak na szybko, w kapciach U nas nie ma dziś upału, poza tym w pracy mam raczej chłodno, dlatego takie ciepłe kapcie Kurcze, szkoda, że tylko tyle mam tej siatki
Taka sytuacja… trochę mnie poniosło z tymi kancikami…
Zmieniłam linię rabat. W niektórych miejscach nawet pół metra wyszło. Chyba będzie trzeba tu coś dosadzić .