Gosia,
Monika, dziękuję za życzenia. Wam też życzę wszystkiego dobrego i spełnienia ogrodniczych planów w nowym sezonie.
Asia, u mnie już lepiej. Ręka co prawda całkiem sprawna nie jest, w łokciu mam przykurcz, nadgarstek też ma ograniczoną ruchomość. Ale co nieco da się zrobić. Obeszło się na szczęście bez operacji. Jakąś tam rehabilitację miałam, pozostają ćwiczenia w domu.
W tym roku sezon ogrodniczy rozpoczęłam później niż zwykle, bo dopiero w połowie marca. Byłam na wsi w poniedziałek. Przycięłam powojniki, Annabelki (których mam całe dwie sztuki) i byczyłam się na słońcu. Pierwszy rekonesans po zimie przeprowadziłam niezbyt starannie, aby się nie denerwować, tylko cieszyć dniem na świeżym powietrzu. Zdążyłam tylko zauważyć, że jedna róża została zjedzona przez karczowniki i zniknęła część krokusów sadzonych w doniczce (pewnie dobrały się do cebulek od góry). Poza tym to był dobry dzień. Pod czereśnią bieliły się przebiśniegi - cieszę się, że zdążyłam na ich kwitnienie - i śnieżyce, które sadziłam jesienią. Pięknie kwitną krokusy, ciemierniki i wrzośce...