Do dobrze, choć powiem Ci że moja w trakcie 5 dni intensywnych opadów stała prosto jak drut
Z seslerią jesienną nie mam pojęcia... nigdy w sezonie jej nie cięłam, z dzieleniem i przesadzaniem raczej nie ma problemu, nie nawożę i nie podlewam. Trochę dziwne, że po cięciu nie odrosła hmmm
Zgłębiałam Na tych ostatnich zdjęciach jest po dwudniowych intensywnych opadach deszczu i dlatego jest taka "położona". W sezonie jest taka jaka być powinna.
Ola powiedz co może być z moją seslerią jesienną. Dzieliłam i przesadzałam koniec czerwca/początek lipca, i była od razu przycięta. Od tego czasu urosła może 3-4 cm.Gnojówek nie dostaje, wody tylko tyle co deszcz...
Aniu, Madziu, dzięki dziewczyny! Trochę czarów i trawiszcza rosną w oczach
Msazalka,na pierwszym zdjęciu to molinia Moorhexe , na drugim molinia Karl Foester. ML szybko się rozrasta, w trzcim roku jest już piękna,dorodna kępa U mnie ML jest posadzony 50 cm od smaragdów ale to jest zdecydowanie za mało. Jeśli masz miejsce to spokojnie 80-100 cm od żywopłotu.
Iwonka, nie wiem czy będzie na co patrzeć Cisy będą małe i coś czuję, że jakiś czas będzie się denwerwoać jak tylko spojrzę w stronę kostek...
Aniu, Kami buziaki dziewczyny i ciesze się, że trawy się podobają
Dzięki Ewa za ciekawe spostrzeżenia.
Trzcinnika będę obserwować u Navigatorki bo podejrzewam, że przy tej powierzchni Asia nie będzie nadużywać dla nich wody i nawozów
Co do carexów to mam trochę inne obserwacje. Mam Ice Dancy, Silver Scpetre, Evergoldy w pełnym słońcu i radzą sobie wyśmienicie. Fakt, dostają wielkie ilości wody przez cały sezon. Różnica u mnie polega na wybarwieniu liści- w słońcu jest mniej intensywny kolor niż w cieniu. Toszka mówi, że to również wpływ gleby.
Mam jeszcze kilka ciekawych spostrzeżeń ale o tym może jesienią napiszę jak zakończy się sezon.
Polinko u mnie trzcinniki miały spartańskie warunki: odchwaszczona z grubsza rodzima ziemia (piaski) na to tektura - ziemia z podglebia i z wykopu - odrobina ziemi z marketu (razem ok. 10 cm) - podlałam to wszystko 2 x rosahumusem i sadziłam kwiaty i trawy. Nie wiedziałam, że dobrze robi drobna, przekompostowana kora, nie miałam obornika, pierwszy kompost poszedł pod szlachetniejsze rośliny. Trzcinniki szt. 2 rosły wolno, ale przybierały na masie na tej lekkiej ziemi przez 3 lata. Podlewałam je oszczędnie bo mają "cienkie liście" i nie odparowują wody jak inne rośliny. Zero zasilania i pełne słońce, gnojówka z pokrzywy znów była dla szlachcianek, trawy nic nie dostały, bo za mało jej miałam. Były zdrowe, żadnej kropeczki.
Moje obserwacje co do carexów: w pełnym słońcu źle rosną (u mnie wegetują) w półcieniu szaleją. Nie zauważyłam, by robiła im różnicę lepsza ziemia, ale wodę lubią, nie chorują, nie zasilam, nie pryskam.
P.s. lubię trzcinniki ostrokwiatowe dopóki nie kwitną za ich białozielone liście. Jak zakwitną pod koniec czerwca i przebarwią się na słomiany kolor, tracą już moją sympatię bo kojarzą mi się z jesienią .
Trzcinniki krótkowłose mam od ubiegłego roku, jestem nimi zachwycona.