Nie sądziłam, że aż tak bardzo uda mi się wypłaszczyć ten teren.
Powinnam zlecić to synowi, zamiast jednego z jego treningów.
Ale wiecie jak to jest z kopaniem, mnie przynajmniej wtedy rozum odejmuje i działam jak w transie.
Musiałam to zrobić tu i teraz, natychmiast
Głupotę totalną przypłaciłam bólem kręgosłupa i początkiem rwy kulszowej. Mając w pamięci podobną sytuację sprzed trzech lat, od razu wzięłam kombinację leków, poleżałam, odwołałam wyjazd do Danusi. Motywację miałam dużą, bilety na koncert DM czekały od stycznia. Finalnie udało się dosyć szybko wrócić do formy, mieć rewelacyjną miejscówkę na płycie i też ładnie wypłaszczoną rabatę
A do Danusi pojadę w następnym sezonie.
I obiecuję sobie, że już nigdy nie wpadnę w szał kopania!!!
Ale przyznajcie sami, że fajnie mi wyszedł ten "naleśnik"
W ramach przejaśnień jeszcze trzy ogromne miskanty poszły w dobre ręce.