Zanim trafiłam na Ogrodowisko, był czas na bujaweczkę, spacery nadmorskie i wszelakie, które synuś uwielbiał. Ribionak nie odstepował mnie na krok. A ogródek w tle mizeruchny.
Świerczki nie rosły i nie zasłaniały, byliśmy na odsłoniętej patelni i to mnie denerwowało. Dlatego zaczęłam szukać w necie i trafiłam na Ogrodowisko. No i przepadłam.....
Witajcie,
zaczynam się obawiać o moje miskanty. W zeszłym roku były bujne, okazałe.
Miesiąc temu ścięte. Teraz nowe źdźbła wyrastają na zewnątrz kępy.
Co radzicie? Zostawić, czy wykopywać i "odświeżyć"?
Rozplenica też wygląda podobnie:
Czas pędzi jak szalony. Niestety niewiele go zostaje na ogród. A jak już go mam to pogoda nieogrodowa
Powoli kończy się czas hiacyntów, niestety częste deszcze go przyspieszyły. Kilka fotek dla pamięci ich cudownych kolorów i niesamowitej woni.
Już założyłam wątek z moim ogrodem. Są tam zdjęcia z nieszczęsnymi lilakami, które wypadałoby teraz czymś podsadzić póki co obsypałam je korą Tak jak wspominałąm pani w szkółce radziłą mi obsadzić je jałowcami płożącymi. Intuicja mi podpowiada, ze to nie pasuje . Doczytałąm, że można podsadzać hostami, bergenią. Tylko to dosyć słoneczna strona (południowo-wschodnia).