bodziszek wspaniały? albo Rozanne, bo efekt będzie długi.
Liliowiec Stella D'oro
Albo przywrotnik, najlepiej ten co ma Finka- Robustica ( u niej może być pod nazwą Alusse)
Podczas ostatniej mojej wyprawy zakochałam się w jednej z Zurawek- byłaby tu świetna, taka mało żurawkowa i dzikawa, ale nie wiem czy da się ja dopaść u nas- to heuchera Villosa, być może to odmiana Autumn Bridge lub Chantilly.
Taka bym tam widziała
Len jest super i daje wrażenie lekkości, ten czerwony miałam kilka lat temu pod domem , ale potem mama wszystko wywaliła , a ja jeszcze nie miałam gdzie przenieść. Wiosna próbowałam siać na nowym ogrodzie , ale nie powschodził ......może za sucho było
Renatko, człowiek wszystkiego próbuje, w naturze na każdą chorobę ponoć jest. A że ja nie farmaceutka, to korzystam z tego co mam w zasięgu ręki. Na zasadzie " a nuż ;pomoże." O tej róży to wiele publikacji jest. tylko wczytać się trzeba.
Zapraszam , wątek zimą niezbyt ciekawy, bo ile można zobaczyć z okien 7 piętra? Ale poczynanie ogrodowe w przygotowaniach do kolejnego sezonu relacjonować będę. Jak i obserwacje pogodowe z bliższych i dalszych okolic.
Wyjście z psem ma te dobre strony.
Idę pooglądać Twoja rehabilitację.
Sylwia, to kuklik
Rozmnaża się i z nasion, i przez podział kępy. Szybko przyrasta, w przyszłym roku będę dzielić
Mocne kolorki? No to proszę...
Len czerwony. W tamtym roku rozdałam nasionka, a swoje mi się gdzieś zapodziały Zatęskniłam za nim...
Na ognistą by się przydał, bo kwitł od lipca do przymrozków.
I panna fuksja.
Jana, przede wszystkim muszą być wysuszone. To podstawa. Dobrze wysuszone mogą być przechowywane nawet w foliowym woreczku. Ja trzymam je na półce w spiżarce albo w małych woreczkach strunowych, albo w podełeczkach po tik-takach, albo w robionych przeze mnie kopertkach z papieru. W temperaturze domowej, wahania kilkustopniowe nie odgrywają roli.