Tam gdzie wgryzły się do gołego to już robali nie ma.. utłukłam.. i nie było co sfotografować..
Die sprawy z dziś optymistyczne:
Pierwsza.
Moje dzikie koty wreszcie zrobiły coś pożytecznego... utłukły nornicę i mi przyniosły pod taras. Foty brak..
Druga
Złość na hortensję Hayes Starburst mi przeszła.. ma sztywne pędy, nie wszystkie ale potrafi takie mieć.. i kwiatostan ogromny, piękny..dopiero się rozwija.. Dobrze, że nie wyciepałam jak miałam w zamiarze.
Liliowce kochają słoneczko, a tego im ciutkę u mnie brakuje.. Widzę jakie wypasione na słoneczku a jakie w cieniu i w półcieniu.. jest różnica i to kolosalna.
I jakiś dzisiejszy obrazek.. czyli najokazalsze jeżówki po zimie.. czyli byle jakie. Nie ma co pokazywać.. tragedia.
Wcale się nie dziwię, ja też za sobą nie nadążam.. i urzęduję tylko u siebie... i czasami gdzieś zerknę... ale się nie rozdwoję... I inni też mają ten sam problem... doskonale rozumiem... serce by chciało, ale czasu brak.
Rano przed siódmą zajrzałam na telefonie na forum... a tam nowych wpisów tylko z działaj ponad 300.. nie ma takiej opcji by nadążyć..
Wszytkie Pikolino mi marnieją co roku.. a ta jedna kępa rośnie jak głupia
U mnie co jakoś wygląda to nie wycinam..z braku czasu Liliowce mam w tym roku beznadziejne Chyba cyprysy je za bardzo atakują od tyłu, a w cieniu od owocówek im się też niezbyt podoba.. ale muszą tu zostać.. nie mam gdzie ich przenieść.. zielone liście tez są ozdobne