Mój jesienny ogród
20:17, 26 paź 2014
Haniu, Plany miałem ale je zmieniłem, wczoraj miało być pięknie ,wyszedłem a ty deszcz kropi patrze w pogodę a tu pokazują bezchmurnie, no to mówię jadę. Na stacji doładowałem kartę i uciekł mi pociąg, wkurzyłem się i pojechałem do metra i do pierwszej stacji, czyli dwie a tam załadowałem się na autobus, który wywiózł mnie za miasto. Pierwszy kierowca burzył się że mam za dużo klamotów więc wysiadłem, za 10 min. przyjechał następny i pojechałem bez problemu. Nieraz trafia się jakiś nawiedzony kierowca. Postanowiłem że pojadę na peryferia i wrócę sobie szlakiem nad rzeką Humber. Wysiadłem deszcz kropi ale nie straszny, co minuta kropla, tu bardzo często taki pada. Dojechałem do szlaku , na ławce zjadłem kanapki i w drogę ,po kilku dziesięciu minutach zrobiło się superowo, nawet kurtki nie zakładałem, było 16 stopni a jeszcze słoneczko grzało w plecy. Nawet fajnie było. Dziś nigdzie nie jadę, gdyż moja choroba rzuciła mi się na brzuch, prawy bok i plecy, nie wiem co to będzie, aż się boje myśleć. Ręce mi się goją, mam ledwo czerwone i strupy po bąblach. Więc humor mam kiepski a i pogoda nie taka jaka miała być więc dziś wyskoczę tylko po wapno do mazania ono było lepsze niż maść którą mam. U mnie jeszcze ciepło choć coraz chłodniej, przymrozków jeszcze nie było ale dwie noce były po 2 stopnie. Tu przymrozki łapią w listopadzie i liście oblecą do zera. Ja wszystko co robię wkładam maksimum, swojej energii i umiejętności, w zakładzie jak coś zrobiłem to zawsze mówili że artystyczną robotę wykonałem
Pozdrówka