Sierpień przyniósł sporo opadów. Dziękowałam losowi za to, że kilka lat temu w najniższym punkcie działki posadziłam niewielki zagajnik brzozowy. Zastoiny wody są krótkotrwałe. Zadbałam o rozluźnienie gliny piaskiem i materią organiczną. Gleba dobrze wchłania wodę i długo zachowuje wilgotność. Rośliny nie cierpią z powodu braku wody nawet przy dość długim okresie bezdeszczowym.
Pięknie kwitły hortensje, w dobrej kondycji były trawy. Pojawiły się rudbekie, kolorów nabierały rozchodniki.
Dobrze spisały się tez róże. Drugie kwitnienie było zadowalające.
W warzywniku nastał czas zboru pomidorów. Krzaki długo opierały się zarazie ziemniaczanej. Plony były bardzo obfite. Mięsiste, podłużne pomidory zostały ususzone, doprawione, zalane oliwą. Służą teraz jako dodatek do zup, makaronów, zapiekanek. Z pozostałych odmian zrobiłam mnóstwo soków. Zachowały smak i kolor. Korzystamy z nich na bieżąco.
W większości uprawiam odmiany pomidorów karłowych i samokończących. To optymalny wybór dla uprawy gruntowej. Wybieram takie, które nie tworzą zbyt dużych owoców. W tym sezonie bardzo zasmakowały mi pomidory typu dwarf: Tasty Wine i New Big Dwarf. Nasza forumowa Renia z Podwórkowej rehabilitacji uświadomiła mi, że pojawienie się
tych pomidorów na rynku to zakrojony na światową skalę projekt. Warto go realizować u siebie.