Jestem zauroczona klimatem Gór Świętokrzyskich. Klimatem - urokiem, duchowością, nie pogodą (choć tej też niczego zarzucić nie można).
Przy każdej przydrożnej kapliczce każę eMowi zatrzymywać samochód, jeśli akurat jedziemy. A jeśli takową napotykamy idąc, eM mnie od niej oderwać nie może.
Dziś - ponieważ pasmo Łysogór przedreptaliśmy już wszerz i wzdłuź - zrobiliśmy sobie wędrówkę w pasmo Jeleniowskie, na Sczytniak.
Gdzieś na początku wędrówki: