Przyznaję się bez bicia ....zaniedbałam się bardzo...mało czytam....ale myślami jestem Bogdziu z Tobą prawie codziennie. A co popatrzę na perukowca to myślę ciepło, wczoraj mówiłyśmy o Tobie z Sylllwią , a ona marzy , żeby odwiedzić Ciebie ja oczywiście też....
Znowu widziałam tego ptaka cudnego u mnie, nie zdążyłam zrobić zdjęcia taki ruchliwy, był troche podobny do tego, ale miał więcej czarnego i białego więc to chyba nie kraska
Oto ciąg dalszy przedogródka (a raczej przedogrodzia, bo teren jest bardzo duży):
Jesteśmy w pierwszym budynku: z akwariami i tropikalnymi roślinami. Na pierwszy rzut niby-rybka z nóżkami:
Około 40-centymetrowe szyszki:
I miejsce, które mnie urzekło: ogródki skalne! Trochę szkoda, że za szybą, ale żyjące tam rośliny bardzo lubią ciepło i nawet miały specjalne lampy dogrzewające. A upał był okrutny! Pamiętacie przecież lipiec br.?
W lipcu, kiedy ja i MM mieliśmy urlop, wybraliśmy się z dziećmi do ogrodu botanicznego w Libercu. Bardzo urokliwe miejsce! Aż szkoda, że odkryliśmy je dopiero teraz, bo dzieli nas niewiele ponad 20 km. Zobaczcie sami, jak tam ładnie.