Dziękuję, Jolu. Wspierasz mnie w tym roku, i to bardzo cenię. Z racji siedzenia w domu. zajęłam się w wolnej chwili zdobywaniem "maratonu". I dzisiaj go zdobyłam po 17 latach.
Pewnie zdziwicie się co to za ''maraton''? Wyjaśniam.
w czasie choroby męża czuwałam przy nim, a w czasie jego snu zabijałam myśli rozwiązywaniem krzyżówek. Znalazłam w necie taką stronę z krzyżówkami, i to mnie wciągnęło. Miałam po tym awersję do tej strony chyba z 5 lat, a jak byłam już na emeryturze, to znowu wróciłam do tej strony.. Okazało się, że punkty moje na mnie czekały -równe 500. Do maratonu trzeba było uzbierać 42.200 punktów. I dziś po 17 latach /z małą przerwą jestem na finiszu.
Po ostatniej krzyżówce dostałam, informację, że mogę dalej trenować mózg, ale już nie w tym maratonowym cyklu. Ale swego dopięłam Osiągnęłam 42.202 pkt. Każda krzyżówka jest wyceniona w pkt. Od takich za 2 pkt i do takich z a 7. Podpowiedzi do rozwiązania można szukać w necie.
Przy okazji miałam dostęp do wielu informacji, bo wchodziłam na strony typowo naukowe nie raz. I to mi się podobało. To było tak, jakby mnie kto za rękę do tej strony ciągnął.
Pomijając naukę, i stratę czasu- uważam ,że to jest lepsza terapia na pamięć, niż rozwiązywanie papierowych wykresów. Dlatego dziś promuję to- zabijanie czasu.
A teraz, już czas na ogród. W poniedziałek mus wybrać się po nasiona do ogrodniczego.
życzę udanego sezonu.