Wszystko posadzone. Sporo w łąkę, choć zaczynam mieć problem bo już rośliny rosną co pół metra i jak stanę między nimi to nie mam miejsca na sadzenie

Ale jest nadzieja, że się miejsce zwolni bo część nawłoci zaczyna żółknąć
W łąkę posadzony wysoki biały rdest, gipsówka, kocimiętka kubańska, rudbekia z tych pustych 2 metrowych (co się dało od razu podzieliłam na dwa), przetacznik, kilkanaście lilii azjatyckich i martagonów i 11 crocosmii Lucifer.
Oprócz tego na rabaty poszły hiacyntowiec hiszpański w odmianie niebieskiej i różowej, paprotnik szczecinkozębny kupiony ślepym trafem od producenta od którego kupiły go Wojsławice, gillenia, biały dzwonkowaty( chyba bylinowy) clematis, orrszelina o różowych kwiatostanach i rabarbar jakiś mix dłoniastego i tanguckiego chyba. Ma być wielki, mieć krwistoczerwone kwiatostany i młode liście od spodu są czerwone.
To była najdroższa roślina jaką nabyłam wczoraj na targach. Za nic innego nie zapłaciłam drożej. Liczę, że mnie nie zawiedzie.