Wiesz to nie tylko o morze chodzi, ja się duszę Krakowem i małopolską, bardzo dużo ludzi teraz przyjeżdża do miasta, są okropne korki, wszędzie ścisk, i pośpiech... Wierz mi inaczej to wyglądało 30lat temu gdy byłam nastolatką...
Ciągnie mnie na północ bo tam mnóstwo niezaludnionej przestrzeni (nie mówie o dużych miastach), wód, zatok, lasów, no i oczywiście morze. Jest oddech jest inne tempo, o którym coraz częściej marze...
Dobrze że mam swój kawałek zielonego świata...
Mam ogromny niedoczas i przepraszam Was wszystkich że będę odpowiadać z opóźnieniem. Zwłaszcza mi głupio z powodu Abiko u której miałam być już dawno temu...Aguś wybacz ale nowy rozdział życiowy wywrócił moje planowanie do góry nogami Dziecię mi wyfruneło ale ilość załatwień związanych z przeprowadzką, studiami, samodzielnym życiem itp. jest powalająca. Młodej robie diagnozę i korki przed egzaminem 8 klasisty wiec też załatwień cała masa... Do tego walcze z własną alergią więc lekarzy i badań mam od groma... Do tego rewolucja zawodowa, rewolucja mieszkaniowa (załatwienia na nowej działce) słowem - armagedon!
Na ogród prawie w ogóle nie zostaje już czasu..
Ale jakoś to znosi