Artykuły Forum Ogrody pokazowe Instagram Sklep
Logowanie
Gdzie jesteś » Forum

Znalezione posty dla frazy "Tess"

W Gąszczu u Tess 10:00, 05 lip 2013


Dołączył: 05 kwi 2013
Posty: 3790
Do góry
Tess napisał(a)
Ja w teorii też jestem niezła
Ogrodowisko swego czasu przeczytałam od dechy do dechy (ech, to były czasy, człek każdy wątek znał...)
Naturalne metody też wszystkie znam, niektóre nawet przerobiłam.
Wyciąg z czosnku na miseczniki pomaga jak maść na szczury.



Chemia pomaga dokładnie tak samo jak maść na szczury
Tylko szczury nadal żyją!

Ja stosuję te metody w praktyce, z teorią mam czasem problemy, ale już się wynoszę...
Co z tym ogródeczkiem począć 09:56, 05 lip 2013


Dołączył: 29 maj 2012
Posty: 15264
Do góry
Magda70 napisał(a)
To, że posadziłaś za ciasno to w/g mnie nie problem...za rok wykopiesz to co będzie zawadzało i na nową rabatkę posadzisz Przecież musisz mnieć co robić...nie bedziesz się przeciesz nudzić ....

edi
przecież


Ja się nudzić na pewno nie bedę za rok to mnie taka jazda czeka że hej
A lawendę już przesunęłam ,wiesz ja to tak jak książka pisze

nieszka napisał(a)
Ale się u Ciebie dzieje!!!!
Tynk na cegle źle nie wygląda, się nie martw. I rabata różano bukszpanowa już się robi. Powiedz jak się sprawują te róże. Nie dopada je żadne choróbsko typu czarna plamistość? Ja szukam czegoś czego nie będę musiała traktować żadnym środkiem jak np Chopina.


Agus ale cię miło widzieć
Rózyczki sprawują się dobrze i są prześliczne ,nie chorują chociaż raz je popryskałam ale to bardziej profilaktycznie przy okazji pryskania innych róż ,Polecam

A ja Chopina jeszcze nie mam ,muszę koniecznie sobie go zafundować


irena_milek napisał(a)
Ewa, połączenie roślin na rabacie świetne


Irenko wiem ,przecież ktoś mnie tego nauczył

Tess napisał(a)
Ewa ja też chcę mieć taką rabatę ile miejsca - szerokości - na nią potrzeba?


Tesiu moja rabata teraz ma szer 1,10 ale bez miejsca na bukszpan
Także myślę że będzie musiała na wszystko mieć 1,5 metra
Cieszę się że komuś coś się już u mnie podoba!!


____________________
Miłkowo - moje miejsce na Ziemi. cz.II 01:10, 05 lip 2013


Dołączył: 23 sty 2012
Posty: 69457
Do góry
Tess napisał(a)
Czosnki u Irenki kwitną?! Czarodziejka, naturę zaczarowała
Wypatrywałam oczy za taczką wszędobylską, ale dziś się ukrywa.
Czy obecność betoniarki i znikanie pryzmy, i "mąż coś tworzy" oznacza, że powstaje coś z architektury ogrodowej?

ależ masz sokole oko! dziewczyno!
tak, aut w garażach ...żadnych..betoniara i inne..na tapecie, coś się tworzy po Anglii, ale czy nam wyjdzie?
jest bałagan, dyskusja, tarcie, no bo kobieta i mężczyzna, jak coś powstanie..będziemy happy

a tak nawiasem, Waligóra ile..może 60m obsadza rh, no!
hym, ile ziemi, nawozu, skubania!
ale jak patrzę na fotki z wycieczki, warto cóż ryzyk, fizyk
i...żeby nie mówił, pokażę ostanie dzieło, ale nie dziś..gdyby Wieloszka nie wyhaczyła, chyba bym póki, co nie pokazała
Miłkowo - moje miejsce na Ziemi. cz.II 01:02, 05 lip 2013


Dołączył: 23 sty 2012
Posty: 69457
Do góry
Tess napisał(a)
Czosnki u Irenki kwitną?! Czarodziejka, naturę zaczarowała
Wypatrywałam oczy za taczką wszędobylską, ale dziś się ukrywa.
Czy obecność betoniarki i znikanie pryzmy, i "mąż coś tworzy" oznacza, że powstaje coś z architektury ogrodowej?

powstaje, ale mężuś, chce aby pokazać ogrodowiskowo, czyli.
1. pomysł
2. straszny pomysł
3. jednak wyłazi bokiem
bokiem, się nie uda, wracamy do początkku.
lepiej to zróbmy
ja przestraszona, on w pomysłach i hi, jak to wyjdzie, zmiany kolosalne
ale coż...zimny prysznic.... każdy uwielbia, może jak mówi Wieloszka i jej osobisty ogrodnik....za 5 lat?
to już będzie to?
i mam pomysł, albo wiedzę ...co to będzie z naszymi ogrodami?
...chyba za 5 lat
jestem niezmiernie ciekawa, ogród to obraz malowany chwilą
Mój kawałek raju II 00:56, 05 lip 2013


Dołączył: 31 paź 2010
Posty: 44149
Do góry
Tess napisał(a)
A u mnie pojedyncza czarna już kwitnie
Ale powiem szczerze - chciałam ją mieć, ale teraz średnio mi się podoba (to eufemizm
Buziaki, Aniu

może w jakimś zestawieniu zyskujebuziole
Mój kawałek raju II 00:47, 05 lip 2013


Dołączył: 17 maj 2012
Posty: 12482
Do góry
A u mnie pojedyncza czarna już kwitnie
Ale powiem szczerze - chciałam ją mieć, ale teraz średnio mi się podoba (to eufemizm
Buziaki, Aniu
W Gąszczu u Tess 00:43, 05 lip 2013


Dołączył: 17 maj 2012
Posty: 12482
Do góry
Ozz napisał(a)
A jak maść z cyjankiem?


Dokładnie tak samo
Znasz zapewne ten skecz z Adolfem Dymszą? (chyba)
Sprzedaje warszawski cwaniaczek na bazarku maść na szczury.
I nawija:
"Maść na szczury, maść na szczury"
Panie, a jak ta maść działa? - pyta ktoś z gawiedzi.

Sprzedawca:
"Wyciągamy szczura z dziury i okrężnym rączki ruchem smarujemy go pod brzuchem. Następnie szczura puszczamy wolno. Po minucie szczur nam zdycha, taka maść kosztuje dycha".


Ozzi, dzięki za pomoc w planach żywopłotowych
A nie masz czasem jakiejś fotki tego mieszańca?
W podzięce - moje wiejskie róże (bo tu, jak wszyscy zainteresowani wiedzą - róż niet)



Ogród nad Rozlewiskiem 00:30, 05 lip 2013


Dołączył: 17 maj 2012
Posty: 12482
Do góry
Na dobranoc zostawiam moje wiejskie jukki.

Ogród nad Rozlewiskiem 00:26, 05 lip 2013


Dołączył: 17 maj 2012
Posty: 12482
Do góry
Z trudem, ale jednak, zaczęliśmy oswajać się z tą straszną niesprawiedliwością losu i natury.
No bo przecież na pewno wiosną bociany wysiadywały jajka.
Ba, jeszcze miesiąc temu tata przynosił do gniazda materiał na ściółkę.
Skoro więc młodych nie ma, to: albo stare, wiedząc, że nie zdążą wychować młodych (bo wiosna taka późna była) wyrzuciły jajka lub młode pisklęta z gniazda (znane i opisane są takie przypadki), albo coś innego złego młodym się zdarzyło.
W ubiegłym roku, w czerwcu, w jednym z gniazd padły wszystkie pisklęta. Były już dość duże. Hipotetyczna, ale najbardziej prawdopodobna przyczyna tego przykrego zdarzenia - któryś z rodziców przyniósł jedzenie, które im zaszkodziło. Np. zatrute chemią zwierzątko. Albo padłe w wyniku choroby zwierzątko.

I kiedy już oswoiliśmy się prawie (prawie robi wielką różnicę) z tą straszną wiedzą, do gniazda zbliżył się drugi bocian. Pomyślałam, że to wraca z wypasu Pan Bocian lub Pani Bocianowa. Jakież było nasze zdziwienie, kiedy ten bocian lotem nurkowym przeleciał tuż nad głową naszego boćka. Raz, potem drugi.


O co chodzi? Wprawdzie wiosną jakieś bociany robiły naloty nad gniazdo, ale wówczas miało to jakieś uzasadnienie. Chciały odbić gniazdo lub panią Bocianową (no, powiedzmy, że wydawało im się, że mogą to zrobić).
Ale teraz? Przecież to nie ma sensu?

cdn. Wybaczie, kochani, ale już pół godziny nowego dnia, a rano muszę wstać do pracy.
Jutro wieczorem opowiem resztę.
W Gąszczu u Tess 00:07, 05 lip 2013


Dołączył: 20 cze 2012
Posty: 1908
Do góry
Tess napisał(a)
Wyciąg z czosnku na miseczniki pomaga jak maść na szczury.
A jak maść z cyjankiem?
Ogród nad Rozlewiskiem 00:03, 05 lip 2013


Dołączył: 17 maj 2012
Posty: 12482
Do góry
Wszystko wskazywało na to, że młodych boćków nie ma. Nie ma!
No bo ten w gnieździe przecież dorosły jest. Świadczą o tym jego wielkość no i czerwone nogi, czerwony dziób.
Naszą ocenę sytuacji wzmocniło to, co zobaczyliśmy na okolicznych łąkach. Stada bocianów. O wiele liczniejsze, niz miesiąc temu.
Tu widać tylko kilkanaście, w rzeczywistości na tej łące było ich ponad pięćdziesiąt. Ale mam kiepski aparat, i kiepski zoom.


Ogród nad Rozlewiskiem 23:53, 04 lip 2013


Dołączył: 17 maj 2012
Posty: 12482
Do góry
Fociłam tego bociana i gniazdo bezustannie, żeby w zbliżeniu przekonać się, czy gdzieś w pobliżu tego osobnika dorosłego nie przebywa jednak jakiś młody?

W Gąszczu u Tess 23:47, 04 lip 2013


Dołączył: 17 maj 2012
Posty: 12482
Do góry
Ja w teorii też jestem niezła
Ogrodowisko swego czasu przeczytałam od dechy do dechy (ech, to były czasy, człek każdy wątek znał...)
Naturalne metody też wszystkie znam, niektóre nawet przerobiłam.
Wyciąg z czosnku na miseczniki pomaga jak maść na szczury.

Ogród nad Rozlewiskiem 23:42, 04 lip 2013


Dołączył: 17 maj 2012
Posty: 12482
Do góry
Bożenko, już się poprawiam

Kiedy zajechaliśmy nad Rozlewisko późną nocą, boćki spały. To znaczy, ja tak sądziłam. Przecież ciemną nocą boćki śpią, prawda?
Następnego dnia (w piątek) wstałam bardzo rano i pobiegłam na taras zobaczyć, co też słychać u boćków.
Hmmm... Gniazdo było... puste?


Nie było widać żadnego bociana, ba, żadnej główki bocianiej, ani nawet czubeczka takiej główki.
Żadnego dzióbka czarnego, małego. Ani dzioba dużego czerwonego.
Nic. Wprawdzie gniazdo dość głębokie jest, to i siedzącego boćka może nie być widać, ale...
No właśnie - było jedno wielkie, zasadnicze, podstawowe ale.
Żaden dorosły bocian nie pikował nad naszą działką, wyfruwając z gniazda, ani nie fruwał w tę i we w tę, uwijając się jak w ukropie, żeby nakarmić młode.
Żaden bociek nie siadywał na dachu naszego domku, by mieć baczenie na gniazdo...
Pogoda była podła (padało), więc po kilku godzinach bacznego obserwowania gniazda musiałam jednak ogrzać się w domku.
Po południu zauważyłam w gnieździe dorosłego bociana. Pana lub Panią Bocian. Czerwony dziób, czerwone nogi.



Bociek zachowywał się zupełnie, ale to zupełnie beztrosko. Nigdzie nie spieszył, nigdzie nie wybierał, nie gonił... Z pewnością nie zachowywał się jak rodzic gromadki głodnych bocianiątek. Ba, tak się nie zachowuje nawet rodzic jednego bocianiątka!



W Gąszczu u Tess 23:38, 04 lip 2013


Dołączył: 05 kwi 2013
Posty: 3790
Do góry
Tess napisał(a)
A ja mam. Opuchlaki. I miseczniki. I mszyce na daglezji, ale z nią nie walczę, bo drzewo za duże.
A z chorób jeszcze, jak dotąd, nie mam nic (chyba, bo nie wiem, co dolega citronelkom), ale corocznie miałam choroby grzybowe i szare coś tam.
Nie każdy jest profesjonalistą.


A próbowałaś opuchlaki zwalczyć nicieniami? Robak zjada robaka, chemii nie ma, rośliny nie cierpią.
Nigdy ich nie mialam, ale sporo czytałam o skuteczności tej metody.
Mszyce można opryskać takim opryskiwaczem z długa sztycą. Z drabinki sięgniesz wszędzie.
Jak nie masz gnojówki użyj mleka z wodą w proporcji 1:5.
Na miseczniki wyciąg z czosnku ma działać skutecznie.
Jakoś wierzę bardziej w naturalne sposoby, a chemia pomaga na krótko, ale też szkodzi.
No ale to tak...
W Gąszczu u Tess 23:28, 04 lip 2013


Dołączył: 17 maj 2012
Posty: 12482
Do góry
A ja mam. Opuchlaki. I miseczniki. I mszyce na daglezji, ale z nią nie walczę, bo drzewo za duże.
A z chorób jeszcze, jak dotąd, nie mam nic (chyba, bo nie wiem, co dolega citronelkom), ale corocznie miałam choroby grzybowe i szare coś tam.
Nie każdy jest profesjonalistą.
W Gąszczu u Tess 23:17, 04 lip 2013


Dołączył: 05 kwi 2013
Posty: 3790
Do góry
Tess napisał(a)


Znalazłam w necie program ochrony roślin.
Wklejam ku pamięci i ku pomocy wzajemnej
http://www.gardenfhu.pl/program



Jaka straszliwa chemia
A próbowałaś naturalnymi metodami walczyć z pasożytami?

Od dwóch lat nie użyłam żadnego chemicznego środka, poza mszycami - i to niewiele i na krótko, bo gnojówka wyniszcza je w jeden dzień - nie mam żadnych obcych zwierzątek ani chorób w ogrodzie. Bardzo polecam.
Miłkowo - moje miejsce na Ziemi. cz.II 23:11, 04 lip 2013


Dołączył: 17 maj 2012
Posty: 12482
Do góry
Czosnki u Irenki kwitną?! Czarodziejka, naturę zaczarowała
Wypatrywałam oczy za taczką wszędobylską, ale dziś się ukrywa.
Czy obecność betoniarki i znikanie pryzmy, i "mąż coś tworzy" oznacza, że powstaje coś z architektury ogrodowej?
Kiedyś tu..... cz II - Madżenie ogrodnika 22:55, 04 lip 2013


Dołączył: 17 maj 2012
Posty: 12482
Do góry
Madżen, ale uczta dla zmysłów. Cudnie, cudnie, cudnie.
Zajrzysz do mnie w wolnej chwili? Plisss
Moje Takie Tam w Ogródku 22:50, 04 lip 2013


Dołączył: 17 maj 2012
Posty: 12482
Do góry
Składam oficjalny protest.
Nazwa tego wątku jest strasznie nieadekwatna do jego zawartości.
Pięknie jest. A odętkę wirginijską mam, białą. Też mi się bardzo podoba.
Korzystanie z portalu ogrodowisko.pl oznacza zgodę na wykorzystywanie plików cookie. Więcej informacji można znaleźć w Polityce plików cookies