Kwitły piwonie... Niestety ulewne deszcze spowodowały że większość kwiatów pomimo podwiązywania pod własnym ciężarem leżała na ziemi a część kwiatów szybko zgniła
Ale i tak cieszyły widokiem i cudownym zapachem
Uwielbiam tą świeżą zieleń
Powstało maleńkie owadzie oczko wodne w misie
Rojniki w donicy rozrosły się
Bratki z donic poszły po przycięciu poszły na rabatę a w ich miejsce zasadziłam lobelię. Dawniej obsadałam nią obwódki na rabatach kwiaowych
Czerwiec przyniósł intensywne deszcze. Po długich tygodniach a nawet miesiącach totalnej suszy wydawało się to wybawieniem
Ogród odżył. Rośliny chłonęły wodę jak gąbka.
Niestety wraz z deszczem pojawiła się plaga nagich ślimaków
Hortensje ogrodowe w gruncie to obraz nędzy i rozpaczy. Większość łodyg była suchych i musiałam wyciąć - nie wiem czy to efekt podmarznięcia w czasie silnych ubiegłorocznych październikowych przymrozków, czy efekt suszy
Natomiast kilka ogrodówek jak zwykle trzymałam w nieogrzewanym budynku gospodarczym i wystartowały bardzo szybko. W maju miały już ładne pąki kwiatowe
Kwitły różaneczniki. Na szczęście pomogło okrywanie grubymi kartonami
22 maja zakończyły się przymrozki... Można było odetchnąc z ulgą
Tulipany udały się jedynie w donicach i to tylko w tych, które zimowały w budynku gospodarczym
Tulipany w gruncie (w tym i tulipany w dziesiątkach donic zadołowanych w ziemi) były jakieś poskręcane, rachityczne i z reguły bez kwiatów Powiedziałam wtedy - od tej pory nie sadzę tulipanów
Pół roku minęło i... chyba o tym zapomniałam