Chciałam zapytać o twoje doświadczenie w sadzeniu kilku powojników razem. Próbowałam, ale nie bardzo mi wyszło głównie z powodu jak myślę połączenia nieodpowiednich odmian i późniejszych problemów z ich cięciem. Bo jak na wiosnę w plątaninie suchych pędów odróżnić który jest który. Na ostatnim zdjęciu masz 3 różne odmiany powojników, wyglądają ładnie.
O połączenie róż i powojników pytała Lidka. Ja mam 2 takie kompozycje: róża New Dawn i powojnik Błękitny Anioł oraz róża Reine de Violettes i powojnik Prince Charles. Pierwsze wyglądają dobrze natomiast Książę Karol ledwie zipie. Podejrzewam że tłamsi go agresywne sąsiedztwo i biedak nie może rozwinąć skrzydeł. Dla mnie największym problemem w takich zestawieniach jest cięcie na wiosnę.
Jolu, ja obok siebie sadzę powojniki z tej samej grupy czyli takie, które tnie się jednakowo. W moim przypadku są to powojniki włoskie. Na zdjęcie, na którym rosną 3 kolory to wszystkie są powojnikami włoskimi, tnę je tak samo czyli około 40cm od ziemi. Tam rośnie White Prince Charles, Polish Spirit i Mdme Julia de Correvon. Mam jedną taką sytuację, o której piszesz czyli wielkokwiatowy posadzony pośród włoskich. Kompletnie nie wiem, który jest który. Tnę je więc nisko. Czy dobrze, nie wiem.
Jolu, może temu Princowi faktycznie przeszkadza sąsiedztwo róży. Czy ona ekspansywna jest?
Jesli chodzi o różę New Down to moja tak śmieci na chodnik, że zamierzam się z nią pożegnać jesienią. Gdyby śmieciła na rabatę to ok, ale śmieci na front chodnika. Nie za bardzo chce mi się wciąż obcinać przekwitłe kwiaty i zamiatać płatki.
Dzięki Jolu za odwiedziny.
Księciowi przeszkadza najbardziej sosna kosodrzewina rosnąca po sąsiedzku i rozłażący się dzwonek Poszarskiego, tak myślę. Staram się wiosna sypać nawóz lub obornik i ograniczać dzwonka ale widać że powojnik słabo rośnie. Róża nie jest zbyt ekspansywna, przynajmniej na moich piaskach.
Na New Dawn wkurzyłam się w ubiegłym sezonie za notoryczne przełażenie do sąsiadów, co dziwniejsze bo w kierunku północnym i planowałam ją wywalić. Skończyło się na mocnym przycięciu, nie chciałam męczyć się z kopaniem. Moja też sypie płatkami na pobocze, ile mogę tyle wycinam przekwitnięte kwiatostany.
Wiesz Jolu, nie czekałam do jesieni. Dzisiaj usunęłam obie róże New Down. Sąsiadka wzięła obie. U niej będzie śmieciła na rabatę a nie na chodnik. Tak więc śmieciucha nie ma.