Wybacz, Ewka, ale moim zdaniem żadne strzeliste akcenty nie są tu potrzebne.
Jakoś mi się to nie widzi. Jednak. Może dlatego, że ciągle wracasz do szmaragdów i tylko na to się zafiksowałam.
Rzekłam. Jeśli sie mylę - posadzisz i będzie pięknie - odszczekam.
Jestem ciekawa, kto tez sobie takie zamówienie złożył
I runianka fajna i kopytni, trudno wybrać , co fajniejsze. Ale przy większej powierzchni do zadarnienia to chyba jednak runianka szybciej będzie przyrastać.
Tessiu, czy Ty swoją runianke przycinasz, jeżeli tak, to kiedy i jak często.
A tak w ogóle, to niepowtarzalny i dopieszczony masz ten ogród, nie dziwię się, że wiersze o nim powstają.
Ewo, pod żywotnikiem mam powojnik bylinowy Arabella. Czyli woli się płożyć, niż piąć, ale jak go trochę zmuszę, to na pień daje rady się trochę wdrapać.
Radzi sobie z moją pomocą - podlewam go w lecie, kiedy sucho. Rzeczywiście wsadziłam go pomiędzy korzeniami.
Może pomaga mu to, że mam gliniastą glebę.
Mirelko, Ulu - dziękuję, ja też lubię mojego płaczącego choinka.
Mirelko, wiem o Twoich planach - uważaj na bukszpany na bylinówce, widziałam, co się stało z buksami u Lukiego.
Tess piękne masz cesarskie korony. Każdego roku obiecuję sobie, że posadzę i zapominam o nich.
Dokonuję małych zmian na mojej największej rabacie bylinowej. Wprowadzam na nią zimozielone, bo niestety po ścięciu bylin i zawiązaniu traw łyso okropnie i strasznie mnie to irytuje.
Kolejna zmiana to ograniczam kolory. Zobaczymy jak mi wyjdzie.
Uwielbiam Twoje zdjęcia na widok tego dużego drzewa - jak w bajce To moje ulubione miejsce w Twoim ogrodzie
No a chyba akurat tym razem nie mam zdjęcia gabionu drewnianego. Poprawię się, obiecuje.
Bukszpanowy kwadrat właśnie od Madżenki zgapiłam. Strasznie mnie swego czasu zauroczył Madżeny ogród. Musiałam, po prostu musiałam mieć taki bukszpanowy żywopłocik.
Kopytnik bardzo mi się podoba. Zawsze twierdziłam, że będę go kiedyś miała dużo w ogrodzie.
Pokaże, jak przyrasta. Zdjęcia z 26 kwietnia. Jako punkt odniesienia nakrętka ze słoika po dżemie.
Dwuletnie kępki (z małego kłaczka sadzonego dwa lata temu).
A te sadzone w ub. roku.
Te poniżej lekko spóźnione, bo w ceniu całkowitym rosną.
Ładne to były po ubiegorocznej zimie. W tym roku wcale nie są rewelacyjne.
Kilka odmłodziłam, bo ze starości wybujały. Zrobiłam masę sadzonek. Jako, żem nieumiejąca się powstrzymać przed wsadzaniem do ziemi wszystkiego, co zielone.
Smakują, smakują. Ale ja niedawno stosowałam nicienie (w ubiegłym czy dwa lata temu?) i to na pewno ograniczyło populację.
A w tym roku zastosowałam już Dursban, bo pod innymi żurawkami je zaobserowawałam.
Zdjęcia mi się kończą, czas kończyć ten pokaz.
Żurawki nabierają sił i barw, po zimie były nijakie.
Pierwsze kwiaty rodków.
Tulipany, które nie zawiodły. U wielu innych odmian same liście już tylko mam.
Nie zrobiłam jeszcze czystki trawiastej. Planuję miskanty w tym roku stąd przesadzić, ale nie wszystkie, tylko te przy stożku.
Ale jeszcze nie ruszyły, więc czekam. A nie ma buszu bo trawy ścięte. Zawsze wiosną tu tak łyso.
Radziu, ale że mój ogród jak Julia Kapuleti???
Nooooo, to przebiło chyba wszelkie komplementy, jakie kiedykolwiek pod jego adresem usłyszałam.
Chłopaku, dasz sobie radę w życiu