Weekend powoli dobiega końca. Nie był proogrodowy . W sobotę padało i generalnie zimno. Niedziela ciut ładniejsza. Pocięłam róże, lawendy i wrzosy. Przesadziłam 4 szałwie.
I ciąg dalszy porządkowania nowej rabaty i kolejne znaleziska niestety .
Trawnika to ładnego nigdy nie będziemy mieć przy takich żarłokach.
Pamiętam dobrze ten etap życia pacholąt, kiedy zainteresowało ich malowanie kredkami po ścianach. Abu uniknąć zniszczenia wszystkich ścian, na jednej wyznaczyliśmy sporą ramkę i poprosiliśmy, aby następne rysunki mieściły się w niej. O dziwo, spełniły naszą prośbę.
Z ciemiernikami taka sytuacja: pojechałam do Obi, z myślą że sobie kupię jakieś nowe okazy.
Jak zobaczyłam cenę, to pomyślałam,że im się kompletnie w głowach poprzewracało i wyszłam.
Dopiero w domu zauważyłam, że pomylili etykiety z cenami. Ech..
Tak więc ostatecznie nie wiem jaka cena
I powiedz mi proszę o co chodzi z patyczkami horti? Chcesz?? Bo jakoś nie mogę sobie przypomnieć.. Jakby coś to anabell cięłam wczoraj a limki dopiero pójdą pod nóż. Więc sprawa otwarta...
Przycięłam wszystkie róże. Cały dzień prawie.. dziś wstać człowiek nie może
Ale..lubię jak mnie wszystko boli na wiosnę, to znaczy, że żyję i już będzie lepiej.. chyba
W ogrodzie królują krokusy.. jedne kończą inne dopiero w pąkach. Wiosnę widać i czuć. Cóż moja ulubiona pora.
Tylko ta pogoda w kratkę nie cieszy.
Ale i tak fajnie, że udało mi się, nam z mężem coś już ogarnąć z większych prac ogrodowych
Śliczne te krokusikowe słoneczka