Podsumowanie toczę dalej.
Maj czas zakończyć. Przejrzałam dokładniej zapiski.
Zdziwiłam się bo w maju było sporo deszczowych dni w które nie dało się pracować w ogrodzie a ponadto miałam inne sprawy i w efekcie pół maja byłam poza ogrodem.
No szok - maj tyle pracy i tyle dni nie ogrodowych a każda chwila w maju w ogrodzie jest po to żeby choć patrzeć, gapić się i gapić - ufff jak dobrze że mam zdjęcia.
Jak dobrze, że sporo prac wykonałam w kwietniu.
Zatem czerwiec.
czerwiec
Och ten czerwiec to ja zapamiętam na caaałe życie.
Chwasty rosły na potęgę po mokrym maju, wizja kamer, nie samym ogrodem się żyje więc plany życiowe jakoś trzeba skorygować
i pracować w ogrodzie dwutorowo
robić to co nie zrobiłam w maju, przygotowywać ogród pod kamery,
tymczasem zmieniła się pogoda, straszliwe upały i komary, komary, komary
koszmar
najpierw musiałam odprawić Mysię wraz z jej opiekunką

która to uwielbia robić bukiety a także zakończyć nieustanny proces wałowania trawy
koniec imprezowania
dalie poczuły ciepło dopiero w czerwcu i wreszcie wystartowały
czerwiec to łubin, dzwonki i zmiana koloru zieleni