Aktywność chwilowa - deszcz nie pozwala w ogrodzie nic robić
Planowanie to zbyt daleko idące określenie.
To dopiero wstępna inicjatywa
Ale mam nadzieję, że w końcu się zorganizujemy.
Liczę, że się przyłączasz?
Zamierzałam napisać to, co już napisała Basia, więc napiszę U Ciebie cudnie przebarwione liście piwonii, a ja już musiałam swoje wyciąć, bo od trzech tygodni pada niemal codziennie, stały się brzydkie.
Szczęka mi opadła, kiedy zobaczyłam jaki piękny murek własnymi rękami zrobiłaś. Dziewczyno, chylę czoła
Dlaczego głupio? Przecież to nie wstyd, być pracowitym i wytrwałym.
U mnie dzisiaj jednak lało jak z cebra i ziąb był okrutny, robić się nie dało.
A roboty jeszcze tak wiele, a czasu już tak mało...
Albo jeszcze tylko dopiszę, że nic nieplanowanego nie wzięłam, ale za to bardzo dokładnie z Twoją pomocą sprawdziłam co masz. Zawsze warto to wiedzieć...
To już dzisiaj uciekam, bo za dużo dziś o mnie w Twoim wątku.
Tess bardzo mi było miło Cię poznać i zobaczyć Twój piękny ogród!
Cześć Szefowo No są takie wątki, ale ogólne, a z tego co zrozumiałam, chodziło o taki "terytorialny", żeby z odbiorem osobistym było.
Raz, że mniej kłopotu z pakowaniem, dwa - sprzyja to zawiązywaniu znajomości.
Nie wiem, czy Marysia była na jakimś spotkaniu Ogrodowiska.
Ja nie byłam. Na żadnym. Nigdzie.
Dziękuję Magnolio Bardzo to miłe jest usłyszeć takie słowa od Ciebie.
W rabacie jeżówkowo-ciemiernikowej pokładam spore nadzieje, oby mnie nie zawiodła. Magnolio, za plecami jeżówek planuję trawy. Mam dużo Morning Light, czy pasowałaby tutaj? Jeśli nie, to jaką powinnam posadzić?
O ciemiernikach wiedziałam, że lubią odkwaszanie (karmię je pokruszonymi skorupkami jaj), o jeżówkach wiedziałam że nie lubią kwaśnej gleby. Czyli im też skorupek będę dawać Bardzo dziękuję za tę radę
Ja nie mam gdzie ich wyekspediować)
Babcia pozwalała konwaliom się rozrastać, bo tam gdzie rosły, nie musiała pielić ani kopać. Chciałam kilka lat temu je trochę ograniczyć ale Babcie Danusia się wówczas nie zgodziła.
Ale już mi mniej niż 1/3 początkowego stanu zostało (bo ten fragment to tylko część tego, co jeszcze muszę wykopać). Ale to już w przyszłym roku.
Och, bardzo się cieszę. Nie lubię wysyłać roślin także z powodu stresu wywołanego obawą, czy roślinki przeżyły.
Jeżówki wyhodowałam z nasion otrzymanych od sąsiadki. Sąsiadka nie wie, jaka to odmiana. Porównałam ten jedyny kwiat z odmianami w necie i to moze być (ale nie musi) Green Jewel. Zobaczę w przyszłym roku Ale jeżówki w masie to wszystkie pięknie wyglądają.
Może i celem Twojej powyższej wypowiedzi było zejście z piedestału asertywnośc, ale - dla mnie - stałaś się Mega Mistrzynią w Asertywności Ogrodowej. Dziewczyno, nie przyjęłaś jabłonki - prezentu od sąsiadów???? WOW!