Za żurawkę dziękuję (na razie, może jak zacznę urządzać drugą część, to uznam, że się przyda).
Myślę, że zamiast citronelek w przedogródku dam po prostu chochlę.
Wysiał się niger. Niestety - nie dla Ciebie
Ten z zębatymi liśćmi to zielony? Jeśli tak, to przyjeżdżaj, teraz można go dzielić, to dostaniesz kawałek.
A te orientalne to jakie? Pokaż. Bo może mi się przydadzą.
Generalnie bardzo pracowicie. Zmieniłam pracę i choć jestem z tego bardzo zadowolona, to jednak na początku roboty jest od metra.
Pracuję teraz bliżej domu i krócej, więc teoretycznie mam dużo więcej czasu na ogród.
Ale i ogrodu mam więcej od ub. roku, więc ciągle jestem nieobrobiona.
Moje nieobrobienie ogrodowe potęguje fakt - znana Wam moja słabość - że niczego, co się wysieje, wyłamie, rozrośnie - nie wyrzucam, tylko wsadzam.
Ale żeby wsadzić, trzeba mieć gdzie. Więc sporo czasu zajmuje mi szukanie jakiegoś kąta, potem przygotowanie go pod roślinki. Wsadziłam sporą część siewek ciemiernika, ale jeszcze mam ich masę, a wiadomo - wyrzucić się nie da
W dodatku okazało się, że wysiało mi się całe mnóstwo brązowych trawek (tych od Ciebie). No i znowu mus szukać dla nich miejsca...
Ostatnio strasznie dużo czasu zajęło mi wycinanie resztek cebulowych. Rany, ile tego jest! I jeszcze nie wszystko wycięłam.
Poczytałam u kogoś, że pisałaś, że w wianku Ci nasiona czosnków dojrzały. Chyba też tak zrobię.
No i marzę o nawadnianiu. Potwornie dużo czasu zajmuje mi podlewanie.
A susza jest ogromna. Niby grzmi, chmury granatowe wędrują po niebie to tu, to tam, a u mnie ledwie dwa razy pokropiło.
Trochę przesadzam. Zrobiłam w ub. roku sporo sadzonek citronelki i postanowiłam ją posadzić w ogrodzie. Ale eksperyment raczej nieudany - okazuje się, że moje cieniste rabaty są za mało cieniste dla citronelki. W kąciku pod ścianą, gdzie słońce wcale nie zagląda była cudna, soczysta. A przesadzona - niestety rudzieje i ma brązowe plamy na liściach.
Chyba ją zastąpię czymś innym.
A na przedogródek to patrzeć nie mogę - citronelki są tu niemal całe brązowe
Obiecuję, że zrobię w końcu jakieś fotki. Ale najpierw ogarnę ten mój bałagan.
Z pytań, które pamiętam:
- świecznicy nie kupiłam jeszcze. Jak już byłam zdecydowana, okazało się, że akurat tej odmiany zabrakło,
- brunery mam tylko dwie odmiany, jedną jest Jack Frost (wielkie srebrzyste liscie), druga ma obwódkę limonkową, ale nie pamiętam nazwy. Jackiem jestem zachwycona. Polecam.
Tess ty nawet nie wiesz jak mi miło ! Ze napisałaś .
jestem często na ogrodowisko jest dla mnie kopalnia wiedzy i pomysłów. Mało pisze - codzienność obowiązki. .... cóż pisać.
Ogrodowisko zakorzenione jest we mnie na dobre
Jestem i chciałabym być częściej
Beata pewnie mnie myślami ściągnęłaś
To bardzo miłe wiedzieć że ktoś o mnie myśli
Ewa byłam, podczytywałam ale życie tak mnie wessało że nie miałam siły żeby się udzielać.
Tess bardzo mi miło że ktoś się cieszy na mój widok, szczególnie po tak długiej nieobecności.
Masz rację ogród w niektórych miejscach zmężniał, nabrał masy i powoli pokazuje już swój klimat. Lubię go choć nie jest idealny... ale jest mój
Dziewczyny ja i zakątek brzozowy dziękujemy za pochwały
mam 4 sztuki i tak sobie myślę, czy nie zrobic taki rządek: hakone, konwaliki, turzyce a na koniec żurawki....
To byłyby podsadzenia pod drzewkami, które posadziłam w rządku, przy brzegu ogródka (3 szt)
zachwycam się ostatnio paprociami, wprowadzają delikatność, taką troche bajkowość a za razem dzikość do ogrodu i pięknie się komponują z większościa roślin, Trzeba tylko znaleźć sobie odpowiednie gatunki.Są takie, które na patelniach też dają rade, Nie namawiam tylko rzucam pomysła. Na tegorocznym Chelsea większość ogrodów ma różniaste paprocie. U Tess zdaje się jest duuużo paproci.
Dobrej nocy życzę