Bo na takich fotach nie widać detali... to nie jest dojrzałe..to jest zapuszczone i chore.
Sama forma ogrodu jest ok, pilnuję by trawnik skosić (to daje bardzo dużo), ale na rabatach jak wetkniesz nos z bliska to już nie jest tak jak powinno.
Żyzna ziemia się kiedyś kończy.. i jak nie zapodasz papu to jak widzisz nawet dalia po 2 latach nie urośnie..
Piwonie zawsze piękne jesienne liście.. w tym roku wszystkie takie
I gdzie nie spojrzę to kicha.. i nie chodzi o chwasty, te się wypiele i jest ok. Chodzi o chaos i o to, że w tym chaosie rośliny zaniedbane i pozostawione sobie są brzydkie bo jak nie robale to choroby to ciasnota je zniszczyły.
Pilnuję by z okna widok nie drażnił .. i czekam na wolne... oj będzie rewolucja
Justyna może nie duży nakład, a powiedziałabym raczej systematyczny... a to u mnie leży. Czym większy ogród tym większa systematyczność potrzebna. W małym obskoczysz wszytko na tip-top w dzień czy dwa..a w dużym... miesiąc lub dwa. No i systematyczność legła, wszytko rośnie jak chce, gdzie się posiało i jak chciało...zagłuszyło. Ale to moja wina.. na obecne czasy mój ogród mnie przerasta.
Faktem są większe drzewa, większe krzewy większe cięcie.. przycięcie wierzby 5 lat temu, a teraz to nie ta bajka.. sama ilość drzewa po przycięciu jest problematyczna gdzie to zutylizować. Kominka nie ma, pieca nie mam, wiec po wiosennym cięciu muszę brać samochód dostawczy i to co przytnę wieźć na skład materiału zielonego. Nie obskoczę tego osobówką.. Na szczęście mam sąsiadów co jeszcze palą i dużo tego do nich ciągnę.. ale też przechodzą na ogrzewanie gazowe i będą 3 dostawczaki co wiosna. I to już mi się mniej podoba Nie podoba mi się problem z cięciem wierzby (i nie tylko).... po prostu już nożycami się nie da, a balansując na drzewie piłą spalinową też mnie przerasta.. zaczęłam się bać.
No i tak sobie jak wyjde do ogrodu łapię nerwa i planuję.. oczywiście ogród duży musi być bo taki lubię i za nic nie wymienię na mniejszy Baaaaa planuję powiększyć jedną a może i 3 rabaty.. Mina mojego męża na ten pomysł bezcenna, jak zakomunikowałam że krzaki mi pożarły kwiaty i muszę zrobić nowe rabaty bo nie mam już kwiatów...
Pokiwał głową w pełnym zrozumieniu, popatrzył po ogrodzie i powiedział no faktycznie nie ma tu wogle kwiatów. Nic a nic nie kwitnie.. masz rację.
Jak widać wszytko zależy od oczekiwań
Ale kończymy temat by znów jaka głupia dyskusja nie wyszła Piszę o swoim ogrodzie i o sobie.. i nie życzę sobie żadnych dobrych rad .. bo z ogrodem jak z moim mężem...
Cześć Aniu!
Dziękuję serdecznie
Kochana to już jesień...trawy szumią na wietrze, hortki nabrały barw bojowych.
Trawy uwielbiam, mam ich mnóstwo ale dużo jeszcze młodziutkich.
To rozplenica, w tym roku pokazała co potrafi, reszta dopiero wypuszcza kłosy a ta już w całej okazałości ma około metra średnicy, chyba jej miejsce odpowiada
A dziś posadziliśmy wczorajsze zakupy tujowe.
Tym razem pojechaliśmy do szkółki i kupiliśmy dobrze przekorzenione, kopane jeszcze wiosną.
Cały ceregiel był z tym sadzeniem, mam nadzieję, że się przyjmą... tfu! tfu!
Wysciółkowałam tekturą, rozsypałam korę, której tradycyjnie już zabrakło
Nie wszystkie rośliny Aniu u nas szybko rosną. Iglastym już widzę, że sporo więcej czasu będzie potrzeba niż liściastym żeby urosnąć.....chyba, że nagle dostaną przyspieszenia. Zwykłe świerki nawet ładnie ciągną, ale srebrne, serbskie, jodły koreanki i kalifornijki u nas bardzo wolno jak na razie 5 rok rosną i nie wiele podciągnęły.
Twój ogród zachwyca mnie taki dojrzały
Była szybka akcja i nie zrobiłam fotek
Znalazłam tylko taką na której widać jak rosnie
Będzie tam posadzona himalajska mała
Nie lubie świerków ale sosny owszem
Toż to Twoje klimaty Będzie pięknie. Ja muszę jeszcze ze dwie odmiany paproci dokupić, najlepiej te zimozielone
Tymczasem przedogródek i hosty, które zostały.
Ogrodówki teraz tutaj:
Bardzo biedne te hortensje po sierpniowym przesadzaniu w upał.
Mnóstwo gałęzi wycięłam.
A może trochę lilie poprzesadzać.Czas zaraz będzie właściwy na to.
Ale cynie też piękne.Ja ich nie sadzę, bo i tak mam wszystkiego naszpikowane.
Dziękuję za pochwalenie mojej dekoracji z dynią.Wkrótce pójdzie na zupkę-krem z dyni i chyba sernik z dynią.Bo na przyszły, tj ten co będzie moja córcia przyjedzie do domu.To trochę po pichcę z dynią może
Oczko Sylwia nadal takie jak było. Raz woda schodzi w ciągu chwili, kiedy indziej, tak jak teraz, stoi poziom przez długi czas. Być może naprawimy je dopiero wiosną ale jesieni nie wykluczam, jak się wyrobimy.
Płotek ten w przedogródku na pewno zostaje, ten okalający różankę raczej nie...myślę nad tym. Będę miała odprowadzoną wodę z rynien do studni. Być może będę jej używać do podlewania i nie może być ogrodzona płotkiem, strasznie niewygodnie byłoby. Eh same dylematy.