To pelargonia bluszczolistna i takiej nie przechowywałam.Trzeba spróbować.
Tak dużych donic nie przechowuję z zawartością -przeważnie ziemię wywalam na kompost i idą pod daszek przeczekać zimę.
Tym razem zrobię wyjątek z doniczkami z hostami. Po prostu je zostawię - stoją na żwirku opaski.W tym roku super przezimowała hosta w jednej donicy.
A pelargonie
w listopadzie wreszcie wepchnęłam je do garażu i podlałam mocno bo na zimnie wiele nie podlewałam. Ustawiłam na okienku ciemnym albo na podłodze - podlałam może ze 2 razy.
Na początku marca poszłam do garażu żeby zrobić przegląd wszystkiego dobra zwłaszcza spojrzeć na dalie.
Spojrzałam też na pelargonie i miałam zamiar je wywalić bo wyglądały koszmarnie - suche patyki w przesuszonej ziemi - zabrałam się za wywalanie - ku mojemu zdziwieniu korzenie w tej wyschniętej na pieprz ziemi wyglądały dobrze.
Kupiłam zaraz ziemię do pelargonii i przesadziłam te suche patyki /oberwałam wiadomo wszystkie suche listki/ do nowej ziemi i podlałam. Wstawiłam je na moje widne i ciepłe poddasze i zaczęły rosnąć - zasilałam.
18 marca wyglądały tak
Kiedyś w Mai jakaś babka opowiadała że przechowuje pelargonie w gazecie - i teraz to rozumię
dzisiaj mnie cieszą bardzo
Na dobranoc zdjęcie z mojego ogródka a właściwie oczka wodnego
Zaczęły kwitnąć lilie...
i taki czarny jegomość dość sporych rozmiarów siedzi prawie nieruchomo na liliach od co najmniej kilku dni
Szkodnik jakiś? Czy tylko gość zachwycony liliami?
To Poskrzypka liliowa żarłoczne larwy,siedzą w tej swojej czarnej kupie i dalej wcinają...,u mnie Decis radzi ,pryskam nim jak tylko zobaczę te czarne kupy na liściach ,u mnie zaczynają od dolnych liści ,więc zawsze zdążę zanim dojdą do kwiatów.W tym roku niektóre prysnęłam profilaktycznie i nie było, resztę musiałam pryskać później.Można rozduszać ...ale ble...! i niektóre wtedy strącone spadną i wrócą...
Celozje mam pierwszy raz i kupiłam takie niedobitki i się jeszcze targowałam bo stwierdziłam że takie dziady to powinien mi pan dać za darmo..i pewnie by dał ale już nie chciałam naciągać struny. Trzeba by zasilić i pójdą do donic na razie stoją na mojej ściance.
Z hortensjami dziwna sprawa. Mam kwaśną raczej ziemię, wsadzałam do kwaśnego torfu, zasilam nawozem do hortensji, podsypuję igły modrzewiowe, była tez kora i na dodatek one mają być czerwone nie fioletowe.
Choć jak będą fioletowe to już lepiej.
Dorota mi mówiła że wyczytała u Bogdzi żeby wkoło krzaka wbić długie gwoździe - i tak zrobię, mam tez zardzewiałe cynkowe naczynie i zbieram tam wodę i nią podlewam - zobaczę efekt za rok.
-------------
Jak te pomidorki Bajajka będą dobre to już będę miała swojego pewniaka z małych
Mira coś podobnego (blee, obrzydliwstwo!) zeżarło mi końcem maja szachownice cesarskie. Na szczęście zdążyły pięknie wykwitnąć i po kwitnieniu liście zeżarło prawie całe. Nie czekałam na zaschnięcie liści wyrwałam wszystko. Mam nadzieję, że to nie zimuje w ziemi
A wydawałoby się, że zapach szachownic skutecznie odstrasza wszelkich intruzów. Ale w tym roku było to po raz pierwszy (a mam szachownice od kilkunastu lat)
Świdosliwa mnie zaskakuje. Obrodziła niesamowicie a ma 3-ci seon. Dojrzewa nierówno więc podjadam owocki już jakiś czas i żal mi ją na przetwory.
Za rok jak też tak obrodzi to już zrobię coś i wtedy się o przepis upomnę.
Wydaje mi się że też mogła by być do mięs dobra. Ja dodawałam do sałat jak robiłam jakieś z serami i olejem z pestek dyni.
W tym roku zajadam się koprem. Wreszcie mi się sam wysiał i jest już las, mam też z siewu a w poprzednich latach wysiany nie wschodził.
Teraz koperek dodaję do wszystkiego.